W Rosji, dotkniętej w 2010 r. poważną suszą, nadal rosną ceny produktów spożywczych. Może to zmusić ten kraj do skorygowania prognoz dotyczących inflacji w 2011 r. – zaznaczył w poniedziałek rosyjski wiceminister ds. rozwoju gospodarczego.
„Ryzyko dotyczące inflacji jest realne – może okazać się wyższa niż to przewidywaliśmy” – powiedział rosyjskiej agencji Interfax Andriej Klepacz.
Premier Władimir Putin deklarował w październiku, że spodziewa się w 2011 r. 6,3-procentowej inflacji, podczas gdy minister finansów Aleksiej Kudrin wspominał w tym samym czasie o 7%. Nie udało nam się do tej pory zatrzymać gwałtownych podwyżek cen produktów spożywczych a ich wzrost dodatkowo przyspieszył w grudniu. Istnieje ryzyko wzrostu cen na wiosnę. Dotyczyłby on zwłaszcza cen zbóż, a w konsekwencji także chleba i mięsa – wyjaśnił Klepacz. Wiceminister nie wykluczył jednak ustalenia górnej granicy cen niektórych artykułów spożywczych. „Jest to środek, którym moglibyśmy się posłużyć, a nie wykluczam, że możemy być zmuszeni zastosować go w tym roku w przypadku ziemniaków, owoców i warzyw” – powiedział.
W 2010 r. inflacja wyniosła 8,8%, czyli więcej niż przewidywał rząd, który prognozował wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych o 8,5%. Wzrost ten przyspieszył w trakcie lata z powodu suszy jaka dotknęła kraj na wiosnę oraz niespotykanych upałów w lipcu i sierpniu. Ta klęska żywiołowa spowodowała straty dużych ilości zbiorów zmuszając rząd do wprowadzenia embargo na eksport zboża. Zbiory spadły do 60 mln ton, w odróżnieniu od przewidywanych początkowo 95 mln, podczas gdy w 2009 r. zebrano w Rosji 97,1 mln ton zbóż.
Elżbieta Wtulich/lesechos.fr/Kresy.pl




























