Białoruska milicja zatrzymała pracowników telewizji Biełsat i działacza Związku Polaków na Białorusi Andrzeja Poczobuta. Z Andrzejem Poczobutem nie ma kontaktu telefonicznego – mówi IAR wysłanniczka “Wiadomości” TVP na Białoruś Maria Stepan.
Według jej informacji, podczas wczorajszej manifestacji w Mińsku dziennikarze Biełsatu zostali dotkliwie pobici. Maria Stepan dodała, że są to młodzi, mniej doświadczeni dziennikarze i zostali na manifestacji do końca. Ekipa TVP wycofała się z wiecu, kiedy na Plac Październikowy wjechało wojsko. Maria Stepan relacjonuje, że sytuacja była bardzo groźna, milicja pałowała demonstrantów i nie oszczędzała nikogo. Jak dodała, że dziennikarze i operatorzy Telewizji Polskiej – mimo przepychanek z milicją – wyszli z wiecu bez szwanku.
Białoruska telewizja emituje materiały, w których władze oskarżają demonstrantów o zamieszki. Pokazuje nieprawdziwe zdjęcia, które mają sugerować, że to opozycjoniści przynieśli na manifestację pałki i granaty. “Niczego takiego nie było. Demonstranci przyszli z gołymi rękoma” – mówi Maria Stepan. Opozycjoniści czekali, aż wyjdą do nich przedstawiciele rządu, jednak bezskutecznie.
W demonstracji białoruskiej opozycji uczestniczyło od 15 do 20 tysięcy osób. Niezależna agencja prasowa BiełaPAN informuje, że w trakcie rozpędzania demonstracji zostało zatrzymanych około 200 osób. Inne źródła mówią nawet o 500 zatrzymanych.
Zatrzymano między innymi czterech opozycyjnych kandydatów na prezydenta. Są to: Mikoła Statkiewicz, Grigorij Kastusiew, Andriej Sannikau i jego żona, dziennikarka Irena Halik oraz Witalij Romaszewski. Ten ostatni został zawieziony karetką do szpitala. Wśród zatrzymanych jest też Andrzej Poczobut, prezes Rady Naczelnej Związku Polaków na Białorusi, nieuznawanego przez miejscowe władze.
Uładzimir Niaklajeu, opozycyjny kandydat na prezydenta Białorusi, został wywieziony przez nieznane osoby ze szpitala w Mińsku. Trafił do szpitala wczoraj – po tym, jak został brutalnie pobity przez nieznanych sprawców. Rzeczniczka polityka Julija Rymaszueskaja poinformowała, że 7 osób w cywilnych ubraniach wtargnęło do szpitalnego pokoju, zawinęło Nieklajuewa w koc i wywiozło w nieznanym kierunku.
Uładzimir Niaklajeu był jednym z głównych oponentów Aleksandra Łukaszenki w zakończonych wczoraj wyborach prezydenckich.
IAR/Kresy.pl






























