Rosyjska prasa o konferencji

Rosyjskie gazety na pierwszych stronach informują o wczorajszej konferencji prasowej przedstawicieli Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego, który bada przyczyny tragedii pod Smoleńskiem. Część poczytnych rosyjskich dzienników już w tytułach informuje, że w kabinie pilotów były osoby spoza załogi.

W dzienniku “Komsomolskaja Prawda” czytamy, że według zasad rosyjskich i praktyki międzynarodowej w kabinach pilotów nie powinny znajdować się osoby postronne. Gazeta przytacza jednak słowa Edmunda Klicha, szefa polskiej Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, który zauważył, że te zasdy obowiązują maszyny cywilne, a prezydencki samolot należał do lotnictwa wojskowego .

Z kolei dziennik “Izwiestia” pisze o dwóch niezwykłych rzeczach podczas feralnej próby lądowania pod Smoleńskiem 10 kwietnia: “mgle nad Smoleńskiem i osobach postronnych w kabinie pilotów”. “Gdyby nie było mgły, samolot numer jeden wylądowałby w Smoleńsku. Gdyby nie było osób postronnych w kabinie, wylądowałby na innym lotnisku” – czytamy w dzienniku. Zaraz po katastrofie “Izwiestia” wysnuła przypuszczenie, że do podjęcia próby lądowania w gęstej mgle piloci mogli zostać zmuszeni. Zdaniem autora dzisiejszej publikacji, wczorajsza konferencja prasowa tylko potwierdza prawo do rozważania takiej wersji wydarzeń.

Rosyjski dziennik “Kommiersant” ocenił po wczorajszej konferencji dotyczącej śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej, że wciąż nie ma jednej opinii na temat przyczyn tragedii. Rosyjscy eksperci są przekonani, że katastrofa była wynikiem błędu polskich pilotów. Zaś polska strona uważa, że nie uwzględnia się dostatecznie roli dyspozytora na lotnisku w Smoleńsku, który wydawał polecenia załodze z opóźnieniem.

“Kommiersant” pisze, że według rosyjskich specjalistów dowódca samolotu podchodził do lądowania na podstawie niedokładnego systemu nawigacyjnego przy włączonym autopilocie. Jednocześnie w warunkach panującej mgły załoga zbyt nisko obniżyła lot, a dodatkowo została wprowadzona w błąd przez nagłe obniżenie terenu przed lotniskiem. Nawigator miał wtedy przekazać dowódcy, że samolot leci za wysoko. Jednocześnie przeciwne komunikaty załoga miała otrzymać od dyspozytora lotniska i z pokładowego systemu TAWS. Gazeta pisze, że załoga “była zajęta wzrokowym poszukiwaniem ziemi”

“Kommiersant” informuje, że strona polska nie zgadza się z taką rekonstrukcją zdarzeń. Według polskich ekspertów , dyspozytor lotniska informację dotycząca horyzontu podał zbyt późno, gdy samolot był już zbyt blisko ziemi. Rosjanie zgadzają się z tym, ale zaznaczają, że dyspozytor nie był w stanie nadążyć za kursem szybko zniżającego się samolotu.

IAR/Kresy.pl

forma płatności