Białoruscy naukowcy opracowali system testów, sprawdzających genetyczne predyspozycje do osiągania sukcesów w sportowej rywalizacji. Ich zdaniem pozwolą one zaoszczędzić państwowe pieniądze przeznaczone na sport.
Dla prezydenta Łukaszenki sport stanowi niezwykle ważną dziedzinę życia. Sam jest zapalonym hokeistą i narciarzem, a przede wszystkim szefem narodowego komitetu olimpijskiego.
Prezydent uważa, że sukcesy sportowców na olimpiadach i mistrzostwach świadczą o tym jak wspaniale działa białoruski system władzy. Zdarzało się, że sportowcom, którzy nie przywozili z zawodów oczekiwanych trofeów, obniżał wypłatę.
Po nienajlepszym występie Białorusinów podczas ostatnich igrzysk olimpijskich w Vancouver Łukaszenka wydał nakaz obcięcia wydatków na sport i wspierania tylko tych dyscyplin, w których zawodnicy mogą osiągać sukcesy.
Nasuwa się analogia do stosowanej przez ZSRR propagandy, która za pomocą sportu usiłowała pokazać wyższość systemu komunistycznego nad kapitalizmem. Podobne metody stosowała Niemiecka Republika Demokratyczna, stosująca selekcję młodych sportowców, a nawet państwowy doping.
Na Białorusi system badań DNA już od przyszłego roku miałby stać się podstawą selekcji dzieci predysponowanych do osiągania sukcesów w sporcie.
Anna Cholewa/gazeta.pl




























