Zdaniem czołowego ukraińskiego intelektualisty, Mykoły Riabczuka, pomysł stworzenia polsko-ukraińskiej konfederacji, jest szlachetnym projektem, nad którego realizacją w perspektywie kilkudziesięciu lat powinno się pracować już dzisiaj.
Portal Kresy.pl zwrócił się do Mykoły Riabczuka z prośbą o komentarz do pomysłu Adama Michnika, który podczas swojego wrześniowego pobytu na Ukrainie, powiedział, że marzy o tym by Polacy i Ukraińcy potrafili stworzyć wspólne państwo. W odpowiedzi Mykoła Riabczuk wysłał nam swój komentarz, który publikujemy w całości poniżej:
To prawda, że wspaniała idea Michnika jest nie na czasie i że nie ma niestety szans na realizację – ani za życia tego pokolenia, ani nawet przyszłego. Żyjemy nadal w epoce nacjonalizmów i parochialnych egoizmów narodowych. Widzimy to nawet w Unii Europejskiej, gdzie proces integracji i wyrzeczenia nawet drobnych elementów suwerenności na rzecz europejskiej konfederacji idzie bardzo trudno. Tym bardziej cierpią na kompleksy “mniejszej wartości” narody wschodnioeuropejskie, szczególnie te najmłodsze i/lub najbardziej zagrożone, a więc najmniej pewne siebie, i dlatego potrzebujące dodatkowych dowodów swojej samoistności i jej dodatkowych podpór instytucjonalnych w formie państwa narodowego.
Te problemy w wypadku Polski i Ukrainy są jeszcze bardziej skomplikowane z powodu trudnej historii oraz ogromnej listy wzajemnych krzywd i długów, bolesnej pamięci rodzinnej i sztywnych stereotypów podsycanych przez świadomych i nieświadomych prowokatorów wewnątrz i na zewnątrz obu krajów.
Otóż naprawdę, ten projekt jest chyba na przyszłe stulecie, czy może na drugą (lepszą, miejmy nadzieje) połowę tego. Ale jest to naprawdę projekt szlachetny w swoich ambicjach i wyjątkowo owocny w swoich wiarygodnych skutkach. Chodzi nie tylko o potęgę europejską, którą mogłaby zostać konfederacja dwóch (albo i czterech) narodów historycznej Rzeczy Pospolitej. Chodzi – chodziłoby – też o pewne zwycięstwo moralne, symboliczne – nad demonami przeszłości, jak też nad duchem parochializmu i egoizmów narodowych, które nadal dominują w Europie.
A więc musimy na ten projekt pracować – nagłaśniając to wszystko, co nas łączyło i łączy, oraz pokonując to, co dzieliło i dzieli. To właśnie jeden z tych przypadków, kiedy ruch ku odległemu celowi jest nie mniej ważny od samego celu, proces – od rezultatu.
———————————————–
Mykoła Riabczuk jest swoistym ambasadorem kultury polskiej na Ukrainie. Tłumaczył klasyków polskich, a w “Krytyce” zamieszczał przegląd paryskiej “Kultury”. Jest współpracownikiem Centrum Studiów Europejskich Uniwersytetu Akademia Kijowsko-Mohylańska. W Polsce teksty R. były publikowane m.in. na łamach “Więzi”, “Tygodnika Powszechnego”, “Krasnogrudy”, “Czasu Kultury”, “Akcentu”, “Dekady Literackiej”.
W 1999 otrzymał nagrodę POLKUL Fundation za działanie na rzecz dobrych stosunków ukraińsko-polskich, a w 2002 został laureatem polsko-ukraińskiej Nagrody Pojednania. Po transformacji zmienił się charakter jego twórczości – miejsce poezji, prozy i krytyki literackiej zajęła publicystyka społeczno-kulturalna i polityczna.
Kresy.pl
Zobacz także:





























