Rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow uznał, że sposób w jakich państwa zachodnie pomagają Ukrainie prowadzić działania zbrojne jest równoznacznych z uczestnictwem w wojnie.
„Trwa wojna, prawdziwa wojna. Wiecie, dlaczego to jest wojna? Bo wszystko zaczęło się od specjalnej operacji wojskowej. Trwa jako wojna, bo Kijów ma za sobą Berlin, Paryż, Hagę, Oslo i, niestety, Waszyngton. Bo pomaga im się w namierzaniu za pośrednictwem satelitów i w kierowaniu zagranicznej broni na nasze cele za pośrednictwem całej swojej infrastruktury” – powiedział w niedzielę Pieskow w wywiadzie dla dziennikarza rosyjskich mediów państwowych Pawła Zarubina.
Jednocześnie rzecznika Kremla utrzymywał, że Kijów nie jest w stanie wywierać żadnej presji na Rosję. „Oczywiście, reżim w Kijowie kontratakuje, próbując stworzyć narrację dla swoich mocodawców, dla swoich wspólników w Sojuszu Północnoatlantyckim. Stworzyć wrażenie, że jest zdolny do wywierania jakiejkolwiek presji” – powiedział Pieskow.
Pieskow twierdził również, że sytuacja na frontach wojna z dnia na dzień staje się coraz gorsza dla Kijowa. „Nasze wojska posuwają się naprzód. Konstantynówka to bardzo ważna linia obrony. To kluczowy krok w kierunku zajęcia wspólnego rejonu umocnień Kramatorsk i Słowiańsk. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że nasze wojska posuwają się naprzód systematycznie i widzimy konkretne rezultaty” – jego słowa zacytowała agencja informacyjna Interfax.
Pieskow nawiązał tym samym to deklaracji swojego szefa, którą ten miał przedstawić w czasie swojej sobotniej rozmowy telefonicznej z prezydentem USA, o tym że rosyjska armia zajęła już Konstantynówkę w obwodzie donieckim. Kijów zaprzecza temu.
Ukraina nie dysponuje systemem zwaidu satelitarnego. Swoje dane pozyskiwane w ten sposób dostarczają Kijowowi Amerykanie. Mają one duże znaczenie w kontekście uderzeń rakietowych i dronowych dalszego zasięgu.
interfax.ru/kresy.pl





























