Francja, Niemcy i wiele innych krajów UE proponują szybsze rozmowy o integracji z UE dla krajów bałkańskich, Ukrainy i Mołdawii, ale ze statusem, który nie będzie odpowiadał pełnemu członkostwu.
W wywiadzie dla państwowej agencji prasowej MIA prezydent Macedonii Północnej Gordana Siljanowska-Davkova powiedziała, że nie postrzega nowych propozycji alternatywnych form członkostwa w UE jako substytutu pełnego członkostwa, ale że jest to coś, co należy rozważyć, zacytował portal Republika.
“Nie widzę – i nie sądzę, aby którykolwiek kraj postrzegał ten model jako substytut i status dla członkostwa w Unii Europejskiej – ale w tych burzliwych czasach ważne jest, aby być obecnym na rynku” – podkreśliła Siljanowska-Davkova.
Prezydent Macedonii Północnej spotkała się niedawno ze swoją bułgarską odpowiedniczką, Ilianą Jotową. To właśnie Bułgaria pozostaje najtrudniejszym partnerem negocjacyjnym dla Skopja. „Często słyszymy – wprowadźcie poprawki do konstytucji i to wszystko. Zauważcie, że poprawki do konstytucji mają jedynie na celu rozpoczęcie negocjacji” – ostrzegła Siljanovska.
Dwa sąsiadujące ze sobą państwa pozostają głęboko podzielone w kwestii interpretacji historii ziem obecnej Macedonii Północnej, wchodzących przed XX w. w skład kolejnych państw bułgarskich. Powołując się na historyczne spisy ludności oraz badania językoznawców, bułgarskie elity naukowe i polityczne kwalifikują ludność zamieszkującą to terytorium przed 1944 r. jako Bułgarów, a język przez nią używany także i dziś jako dialekt języka bułgarskiego. Uznają podniesienie macedońskości do rangi odrębnej tożsamości narodowej za machinację titoistowskich władz komunistycznej Jugosławii, w skład której, jako odrębna republika, wchodziła Macedonia Północna.
Bułgarzy domagają się więc zmian oficjalnej kwalifikacji języka obowiązującego w Macedonii Północnej przynajmniej w komunikacji międzynarodowej, zmian w jej polityce historycznej, ekspozycjach muzealnych, opisach pomników czy treści podręczników szkolnych. Uzależniają od tego uchylenie blokady, jaką Sofia stosuje w kwestii integracji sąsiada z Unią Europejską.
Elity w Skopju kwalifikują natomiast wszystkie dawne organizmy polityczne i postaci historyczne jako przynależące tylko do historii ich obecnego państwa. Efektem tego są nie tylko kolejne spory polityków o historię, ale też nieuznawanie w Macedonii Północnej istnienia bułgarskiej mniejszości narodowej, a w Bułgarii mniejszości macedońskiej.
Jak informowaliśmy na naszym portalu, w październiku zeszłego roku Mickoski wyraził oczekiwanie, że to Unia Europejska zagwarantuje katalog uzgodnień między Skopjem a Sofią. Premier Macedonii Północnej obawiał się bowiem wysuwania przez Bułgarię kolejnych roszczeń po spełnieniu określonych już warunków.
english.republika.mk/kresy.pl































