Organizacja Narodów Zjednoczonych może w połowie sierpnia stanąć przed brakiem środków na bieżące działanie — podał „The Wall Street Journal”. Kryzys pogłębiają zaległości Stanów Zjednoczonych oraz opóźnienia w płatnościach ze strony Chin, które razem odpowiadają za 42 proc. podstawowego finansowania ONZ.
Organizacja Narodów Zjednoczonych znalazła się w poważnym kryzysie finansowym. Jak podał w sobotę „The Wall Street Journal”, główną przyczyną jest wstrzymywanie lub opóźnianie wpłat przez Stany Zjednoczone i Chiny, czyli dwóch największych płatników systemu ONZ. Oba państwa odpowiadają łącznie za 42 proc. podstawowego finansowania organizacji.
Według amerykańskiego dziennika Waszyngton zalega wobec ONZ z płatnościami przekraczającymi 4 mld dolarów. Administracja Donalda Trumpa ograniczyła finansowanie instytucji międzynarodowych i wycofała USA z części programów oraz agencji ONZ, w tym ze Światowej Organizacji Zdrowia. Biały Dom uzasadnia te działania walką z marnotrawstwem, biurokracją i błędnymi decyzjami politycznymi.
Problemem dla ONZ są również Chiny. Pekin publicznie przedstawia się jako obrońca systemu Narodów Zjednoczonych i — w kontraście do USA — określa się jako „faktyczny największy płatnik”. Jednocześnie, jak pisze „WSJ”, Chiny wciąż zalegają z płatnościami w wysokości 455 mln dolarów, mimo że w ostatnich dniach przekazały ONZ niemal 850 mln dolarów podczas wizyty szefa chińskiej dyplomacji Wanga Yi.
Według dziennika chińska taktyka opóźniania wpłat może być elementem walki o wpływy w organizacji. Pekin wzmacnia swoją pozycję m.in. przez współpracę z państwami rozwijającymi się oraz działania wokół budżetu ONZ. W efekcie kryzys finansowy organizacji nakłada się na rywalizację Stanów Zjednoczonych i Chin o kontrolę nad jej politycznym kierunkiem.
Sekretarz generalny ONZ António Guterres ostrzega, że organizacja znalazła się w sytuacji grożącej realnym załamaniem finansowym. Według „WSJ” ONZ może wyczerpać dostępne środki około połowy sierpnia, jeżeli największe państwa członkowskie nie uregulują zaległości.
Kryzys już wymusza cięcia. ONZ zamyka część biur, ogranicza wydatki i przygotowuje redukcję około 3 tys. stanowisk. Oszczędności dotykają także operacji pokojowych, zwrotów kosztów dla państw wysyłających żołnierzy na misje oraz działań humanitarnych i bezpieczeństwa.
Zaległości mogą mieć również konsekwencje polityczne dla Stanów Zjednoczonych. Według „WSJ”, jeżeli dług Waszyngtonu wobec ONZ będzie dalej narastał, USA mogą w 2027 roku stracić prawo głosu w Zgromadzeniu Ogólnym.
Zobacz: Republikanie spierają się o fundusz Trumpa. Chodzi o wypłaty dla osób ściganych za Bidena
Kłopoty finansowe ONZ narastały już wcześniej. W lutym Reuters pisał, że organizacja alarmowała o „nieuchronnym załamaniu finansowym” z powodu rekordowych zaległości składkowych, w ogromnej mierze po stronie Stanów Zjednoczonych. Według Reutersa kryzys pogłębiają także zasady budżetowe ONZ, w tym mechanizm zwracania niewykorzystanych środków państwom członkowskim nawet wtedy, gdy część należnych składek faktycznie nie została wpłacona.
„The Wall Street Journal” wskazuje, że problem ONZ wpisuje się w szerszy trend ograniczania finansowania instytucji międzynarodowych przez tradycyjnych zachodnich donatorów. W połączeniu z polityką USA i opóźnieniami ze strony Chin oznacza to dla organizacji najpoważniejszy od lat kryzys płynności.
wsj.com / Kresy.pl































