W przededniu rocznicy zbrodni katyńskiej na terenie Memoriału Katyńskiego w obwodzie smoleńskim Rosjanie ustawili wystawę „Dziesięć wieków polskiej rusofobii”. Ekspozycja została ustawiona przy wejściu na polski cmentarz.
Na terenie Memoriału Katyńskiego w obwodzie smoleńskim w Rosji otwarto wystawę zatytułowaną „Dziesięć wieków polskiej rusofobii”. Ekspozycję udostępniono 10 kwietnia, bezpośrednio przed rocznicą zbrodni katyńskiej oraz w rocznicę katastrofy smoleńskiej.
Wystawa została przygotowana przez Rosyjskie Towarzystwo Wojskowo-Historyczne i ustawiona niedaleko wejścia na polski cmentarz katyński. Jak przekazali organizatorzy, ekspozycja koncentruje się na „interpretacji relacji polsko-rosyjskich na przestrzeni wieków”.
Do sprawy odniosło się Stowarzyszenie Wspólnota i Pamięć, które określiło działania rosyjskie jako prowokację. Jak wskazano, przybywającą na miejsce polską delegację w rocznicę zbrodni katyńskiej powitała właśnie ta wystawa.
Zwrócono uwagę, że na ekspozycji nie znalazły się żadne odniesienia do samej zbrodni katyńskiej ani do innych zbrodni sowieckich i rosyjskich popełnionych na narodzie polskim.
Rosyjska prowokacja w Katyniu. Przybywającą tam polską delegację w rocznicę zbrodni katyńskiej powitała wystawa “Dziesięć wieków polskiej rusofobii”. Co ciekawe, Rosjanie nie umieścili tam ani słowa o samym Katyniu i wielu innych zbrodniach sowieckich i rosyjskich na narodzie… pic.twitter.com/ol9BBPLr50
— Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” (@WspolnotaPamiec) April 12, 2026
Zobacz też: Zakłócenia obchodów w Katyniu. „Aktywiści” z wrogimi hasłami
W 2025 roku podczas inauguracji wystawy głos zabrał szef Rosyjskiego Towarzystwa Wojskowo-Historycznego Michaił Miagkow. W swojej wypowiedzi wskazywał, że Królestwo Polskie w XIX w. „rozwijało się dzięki przynależności do Imperium Rosyjskiego”, a po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. Polska „natychmiast rozpoczęła wrogie działania wobec Rosji”. W tej narracji Józef Piłsudski został określony jako „niemiecki protegowany”, a współcześni polscy przywódcy przedstawieni jako kontynuatorzy „antyrosyjskiej polityki Zachodu”.
Znaczną część ekspozycji poświęcono II wojnie światowej. Twórcy wystawy prezentują Armię Andersa jako formację, która „zdradziła Związek Radziecki”, a wycofanie jej żołnierzy do Iranu jako „akt nielojalności wobec sojusznika”. W części dotyczącej zbrodni katyńskiej organizatorzy przypisują odpowiedzialność Niemcom, odwołując się do przekonania, że „odtajnione przez FSB dokumenty dowodzą niemieckiego śladu w tej zbrodni”. W materiałach przywołano również stwierdzenie, że Powstanie Warszawskie było „awanturą polskiego rządu na uchodźstwie”, w wyniku której zginęło 200 tys. cywilów.
Ostatnie segmenty wystawy odnoszą się do współczesnych relacji polsko-rosyjskich. Polska została przedstawiona jako państwo „prowadzące agresywną politykę antyrosyjską”, które „burzy pomniki żołnierzy radzieckich” i „wspiera neonazistowski reżim w Kijowie”. „Kolejni polscy przywódcy: Tusk, Morawiecki, Duda i inni mówią o Rosji tylko w negatywnym świetle. Dziś oddali swoje terytorium infrastrukturze wojskowej NATO” — powiedział Michaił Miagkow z Rosyjskiego Towarzystwa Historyczno-Wojskowego.
Wystawę poparli przedstawiciele rosyjskich władz. Wiceprzewodniczący Dumy Państwowej Borys Czernyszow nazwał ją „ważnym głosem w obronie prawdy historycznej” i dodał, że „istnieje taki zawód – nienawidzenie Rosji”. Czernyszow przekonywał także, że „zwykli Polacy dobrze odnoszą się do Rosji, lecz boją się mówić prawdę pod groźbą prześladowań”.
Kresy.pl/Wspólnota i Pamięć/TVP
































