Anwar Gargasz, doradca dyplomatyczny prezydenta Zjednoczonych Emiratów Arabskich, potwierdził antyirańskie stanowisko najbardziej proizraelskiej z monarchii Półwyspu Arabskiego.
We wpisie na X Gargasz określił Iran mianem “niewiarygodnego” i skrytykował irańskie ataki na arabskie monarchie regionu udzielające USA swojego terytorium dla operacji zbrojnej USA. Według niego momenty kryzysu uwypuklają “szczerość” i “przejrzystość” stanowisk poszczególnych państw.
Ministerstwo Obrony ZEA poinformowało w poniedziałek, że systemy obrony powietrznej przechwyciły 12 pocisków balistycznych, dwa pociski manewrujące i 19 dronów. Tego dnia cztery osoby zostały ranne w atakach na terytorium tego państwa. W rezultacie łączna liczba rannych od początku wojny rozpoczętej przez USA i Izrael 28 lutego wzrosła do 221 osób.
Wśród nich tylko część to obywatele Emiratów. Są wśród nich liczni imigranci. Cudzoziemcy stanowią bowiem nawet 90 proc. populacji pustynnej monarchii. Są to zarówno wykorzystywani do pracy fizycznej przybysze z państw azjatyckich, jak i przedsiębiorcy z państw zachodnich, uciekający nierzadko przed opodatkowaniem w swoich ojczyznach lub szukający egzotycznych uwarunkowań.
Zjednoczone Emiraty Arabskie są, obok Bahrajnu i Maroka, tym państwem arabskim, które pod presją Donalda Trumpa ustanowiły w 2020 roku oficjalne stosunki z Izraelem. Od tego czasu współpraca z państwem syjonistycznym się zacieśnia. ZEA wspierają separatystyczny Somaliland w Somalii, region którego niepodległość Izrael uznał w grudniu jako jedyne państwo na świecie.
ZEA wspiera w Sudanie zbuntowane, paramilitarne Siły Szybkiej Odpowiedzi, dopuszczające się w tym kraju zbrodni wojennych. Emiraty próbowały również wspierać ruch południowojemeńskich separatystów, zostały jednak zmuszone do rezygnacji z ingerencji w sytuację w Jemenie przez Arabię Saudyjską.
Niedawno ZEA jako jedyna arabska monarchia, która w toku wojny USA i Izraela otwarcie wyraziła gotowość do militarnego przyłączenia się do ataków na Iran.
28 lutego rano USA i Izrael rozpoczęły zbrojny atak na Iran. Fala bombardowań jest znacząco większa niż w czasie pierwszego dnia wojny dwunastodniowej z czerwca zeszłego roku. Atak został przeprowadzony także na bazę proirańskiej milicji w Iraku. Izrael rozpoczął tego dnia również bombardowania Libanu, w tym jego stolicy Bejrutu, a następnie rajdy sił lądowych.
Wśród kilku członków irańskiego przywództwa polityczno-wojskowego, w bombardowaniach poległ sam najwyższy przywódca Ali Chamanei. W poniedziałek jego następcą ogłoszono syna – Modżtabę.
Poważniejsza jest także militarna odpowiedź Iranu, który wystrzelił rakiety nie tylko na Izrael, ale na bazy amerykańskie i inne obiekty w Omanie, Jordanii, Katarze, Kuwejcie, Iraku, Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Celem ataku była też brytyjska baza wojskowa na Cyprze.
gulfnews.com/kresy.pl
































