Naloty izraelskie objęły dzielnice Bejrutu i obszary niezwiązane z Hezbollahem. W atakach zginęło co najmniej siedem osób, a dziesiątki zostały ranne.
Co najmniej siedem osób zginęło, a 24 zostały ranne w dwóch izraelskich atakach przeprowadzonych w rejonie Bejrutu — poinformowało w środę libańskie ministerstwo zdrowia. Uderzenia objęły pojazdy na południowych obrzeżach stolicy oraz obszar na południe od miasta.
Według libańskiej agencji NNA jeden z ataków miał miejsce w rejonie Khaldeh, gdzie zginęły dwie osoby, a trzy zostały ranne. Drugi nalot przeprowadzono w dzielnicy Jnah w centrum Bejrutu — tam śmierć poniosło co najmniej pięć osób, a 21 zostało rannych.
Izraelska armia przekazała, że celem były osoby powiązane z Hezbollahem, w tym wysoki dowódca oraz inny ważny członek organizacji wspieranej przez Iran. Nie podano jednak ich tożsamości ani informacji o ich losie.
Naloty wpisują się w szerszą ofensywę Izraela w Libanie, która w ostatnich tygodniach uległa wyraźnej intensyfikacji. Według danych władz w Bejrucie od początku walk zginęło ponad 1200 osób, a ponad milion zostało zmuszonych do opuszczenia domów.
We wtorek izraelskie uderzenia objęły także rejony poza tradycyjną strefą wpływów Hezbollahu. Trafiony został m.in. pojazd w Mansourieh — w większości chrześcijańskiej dzielnicy na północ od Bejrutu — oraz dzielnica Jnah w centrum miasta. Naloty kontynuowano również na południowych przedmieściach stolicy oraz w południowym Libanie.
Czytaj: Izrael zabił kolejnych dziennikarzy w południowym Libanie
W jednym z ataków zniszczono budynek przy drodze prowadzącej na lotnisko w Bejrucie, wcześniej wydając nakaz ewakuacji. Na południu kraju nalot uderzył w placówkę medyczną, w wyniku czego zginął ratownik — podało libańskie ministerstwo zdrowia.
Według relacji mieszkańców nocne naloty były szczególnie intensywne. „Nikt nie wie, co się dzieje” — powiedział agencji AFP jeden z mieszkańców dzielnicy Jnah, dodając, że „wysiedleni ludzie śpią pod gołym niebem”.
Konflikt eskalował po tym, jak Hezbollah rozpoczął ostrzał Izraela w odpowiedzi na wcześniejsze uderzenia USA i Izraela na Iran. W odpowiedzi izraelskie siły rozpoczęły szeroko zakrojoną ofensywę powietrzną i lądową.
Równocześnie armia libańska wycofała się z ostatnich pozycji na południu kraju, m.in. z miejscowości Ain Ibel i Rmeish, dzień po tym, jak izraelski nalot zabił jednego z żołnierzy.
Część mieszkańców tych terenów odmawia opuszczenia domów. „Jest trawa i ziemia. Polegamy na Bogu i zostaniemy w naszej wiosce. Albo wszyscy razem zginiemy i stracimy naszą ziemię, albo przeżyjemy i nasze wioski będą żyły razem z nami” — powiedział w nagraniu ksiądz Najib Al Amil z Rmeish.
Według danych libańskiego ministerstwa zdrowia liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do co najmniej 1268, a ponad milion osób zostało przesiedlonych.
We wtorek minister obrony Izraela ogłosił plan zniszczenia wszystkich domów w przygranicznych wioskach południowego Libanu oraz utworzenia „strefy buforowej” sięgającej nawet do rzeki Litani. Izraelski minister przywołał działania Izraela w Strefie Gazy.
Zobacz: Izraelska prasa wzywa do aneksji i kolonizacji południowego Libanu
Czytaj także: Eksperci potwierdzają. Izrael użył białego fosforu w Libanie na terenach cywilnych
reuters.com / bbc.com / Kresy.pl
































