W środę Iran ogłosił atak rakietowy na amerykański lotniskowiec USS „Abraham Lincoln” i równolegle rozszerzył ostrzał na inne cele w regionie. Alarmy odnotowano w Izraelu, Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie i Kuwejcie.
W środę na Morzu Arabskim Iran ogłosił przeprowadzenie ataku rakietowego na amerykański lotniskowiec USS „Abraham Lincoln”. Irańska armia oświadczyła, że przeciwko amerykańskiej grupie lotniskowców użyto nadbrzeżnych pocisków manewrujących. Teheran opublikował nagranie, które miało przedstawiać wystrzelenie rakiety w kierunku USS „Abraham Lincoln”, a następnie utrzymywał, że okręt został zmuszony do zmiany pozycji. Ze strony USA nie pojawiło się potwierdzenie tego ataku.
Iran już wcześniej deklarował atak na ten lotniskowiec. 1 marca miało dojść do ostrzału Abraham Lincoln pociskami balistycznymi. Strona amerykańska również zaprzeczyła tamtym informacjom.
W środę dowódca irańskiej marynarki wojennej, kontradmirał Shahram Irani, przekazał, że przeciwko lotniskowcowi użyto przeciwokrętowego pocisku manewrującego Qadar. „Gdy tylko wroga flota znajdzie się w zasięgu naszych systemów rakietowych, zostanie poddana potężnym atakom ze strony irańskiej marynarki wojennej” — powiedział w państwowej telewizji dowódca irańskiej marynarki wojennej kontradmirał Shahram Irani. W tej samej wypowiedzi zaznaczył, że okręt o napędzie atomowym, wyceniany na 1,8 mld funtów, oraz cała grupa lotniskowców pozostają stale monitorowane.
Dzień wcześniej prezydent USA Donald Trump stwierdził, że wszystkie 101 rakiet wystrzelonych w kierunku USS „Abraham Lincoln” zostały przechwycone.
W środę w całym regionie Iran przeprowadził nową serię uderzeń rakietowych i dronowych, co doprowadziło do kolejnych incydentów wokół infrastruktury krytycznej i szlaków transportowych.
W Haderze w Izraelu pocisk balistyczny spadł w pobliżu elektrowni Orot, wzbijając duże kłęby dymu, ale sama elektrownia nie została uszkodzona. Atak nastąpił mimo deklaracji prezydenta USA o uzgodnieniu pięciodniowej przerwy w uderzeniach na infrastrukturę energetyczną.
W saudyjskiej Prowincji Wschodniej ministerstwo obrony Arabii Saudyjskiej zniszczyło co najmniej osiem dronów, a w Bahrajnie uruchomiono syreny alarmowe ostrzegające przed pociskami rakietowymi. W Kuwejcie strącono wiele dronów, jednak jeden z nich trafił w zbiornik paliwa na międzynarodowym lotnisku w Kuwejcie, wywołując duży pożar.
W tym samym czasie Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie rozważały przyłączenie się do walk, nie chcąc porozumienia USA.
Równolegle Iran zasugerował możliwość wykorzystania Huti w Jemenie do ostrzeliwania statków w cieśninie Bab el-Mandab, co mogłoby doprowadzić do zamknięcia kolejnego strategicznego szlaku żeglugowego na Morzu Czerwonym. Przedstawiciel irańskich sił zbrojnych oświadczył, że armia ma „zarówno wolę, jak i zdolność” do podjęcia takich działań w odpowiedzi na „działania wroga”.
Groźby te wiązano z możliwością amerykańskiej próby przejęcia strategicznie ważnej wyspy Charg, przez którą Iran eksportuje 90 proc. swojej ropy naftowej.
Od 28 lutego Stany Zjednoczone i Izrael prowadzą naloty na Iran, w wyniku których zginęło ponad 1340 osób, w tym ówczesny przywódca Iranu Ali Chamenei. Irańska odpowiedź objęła ataki dronów i rakiet na państwa regionu.
Kresy.pl/Anadolu Agency
































