Donald Trump twierdzi, że USA rozmawiały z siedmioma państwami na temat zabezpieczenia Cieśniny Ormuz. Plany utworzenia militarnej kolacji najwyraźniej trafiły w próżnię, ponieważ pięć państw nie planuje wysyłać okrętów wojennych na Bliski Wschód w celu eskortowania statków. Tymczasem Iran twierdzi, że jest gotowy bronić się „tak długo, jak będzie to konieczne”.
W sobotę Donald Trump zażądał, by państwa korzystające z dostaw ropy z Zatoki Perskiej włączyły się do działań na rzecz ochrony szlaku. „Domagam się, aby te kraje przybyły i chroniły swoje terytorium, ponieważ to jest ich terytorium” — powiedział reporterom na pokładzie Air Force One w drodze z Florydy do Waszyngtonu. „To stamtąd czerpią energię” — dodał.
W weekendowym wpisie w mediach społecznościowych Trump wyraził oczekiwanie, że w działania zaangażują się Chiny, Francja, Japonia, Korea Południowa, Wielka Brytania i inne państwa, łącznie miało być ich siedem.
W niedzielę przekazał też dziennikowi „Financial Times”, że liczy na pomoc Pekinu jeszcze przed planowanym spotkaniem z Xi Jinpingiem pod koniec miesiąca. „Myślę, że Chiny również powinny pomóc, ponieważ Chiny pozyskują 90 proc. ropy z Cieśnin” – oświadczył, dodając, że może opóźnić swoją planowaną wizytę w Pekinie, jeśli Chiny nie zaoferują wsparcia.
Równolegle zwiększył presję na europejskich sojuszników, ostrzegając, że NATO czeka „bardzo zła” przyszłość, jeśli państwa członkowskie nie wesprą działań Waszyngtonu.
Wielka Brytania skupia się na Dalekiej Północy
W niedzielę Londyn, a w poniedziałek Tokio i Canberra odmówiły amerykańskiej propozycji. Wielka Brytania rozważała za to użycie dronów do usuwania min i pocisków przechwytujących w ramach szerszych działań międzynarodowych. W niedzielny wieczór było jasne, że jedynym natychmiastowym wkładem Wielkiej Brytanii mogą być stacjonujące w Bahrajnie autonomiczne pojazdy podwodne, które nie zostały jeszcze sprawdzone w warunkach konfliktowych.
Możliwości Royal Navy pozostają ograniczone. Marynarka nie ma obecnie do dyspozycji ani jednego trałowca w regionie po wycofaniu w ubiegłym roku HMS Middleton do „rutynowej konserwacji”. Brytyjscy ministrowie sprzeciwiają się też presji, by kierować na Bliski Wschód deficytowe jednostki, ponieważ priorytetowo traktują wsparcie morskie dla misji NATO na Dalekiej Północy, uznawane za istotne dla odstraszania rosyjskiej agresji.
Dodatkowo w Londynie brano pod uwagę ryzyko głębszego wciągnięcia kraju w konflikt oraz możliwość nasilenia irańskich działań odwetowych wobec Wielkiej Brytanii. Rząd nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji co do formy odpowiedzi na prośbę Trumpa, jednak zapewnił, że obecnie nie wyśle okrętów.
„Naszym strategicznym priorytetem pozostaje Daleka Północ i powinniśmy pozostać w pełni zaangażowani w manewry NATO… Jeśli zaprzepaścimy te ćwiczenia, beneficjentem byłby Władimir Putin… To, czego naprawdę potrzebujemy w cieśninie, to zdolność do zwalczania min” — powiedział admirał Lord West, były dowódca Królewskiej Marynarki Wojennej. „To przerażające, że nie mamy w regionie trałowca, a nasze autonomiczne zasoby mogą jeszcze nie osiągnąć dojrzałości” — dodał.
Po stronie irańskiej pojawiły się ostrzeżenia pod adresem Londynu. Rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Esmail Baghaei zaznaczył, że Teheran nie uważa się za stronę wojny z Wielką Brytanią, ale jednocześnie zapowiedział reakcję na ewentualne zaangażowanie brytyjskie w odblokowanie cieśniny.„Nie jest obecnie w stanie wojny z Wielką Brytanią” — powiedział w wywiadzie dla Times Radio. „Byłoby to współudziałem w zbrodni agresji, zbrodni przeciwko pokojowi i na co z pewnością Iran odpowiedziałby” — dodał.
Stanowisko Japonii, Australii i innych państw
W poniedziałek odmowne stanowisko zajęła także Japonia, choć kraj ten pozyskuje z Bliskiego Wschodu 95 proc. swojej ropy. Premier Sanae Takaichi, związana politycznie z obozem wspierającym bliskie relacje z USA, stwierdziła, że ograniczenia konstytucyjne nie pozwalają na szybkie podjęcie decyzji o wojskowej eskorcie statków. „Nie podjęliśmy jeszcze żadnych decyzji w sprawie wysłania okrętów eskortowych. Nadal analizujemy, co Japonia może zrobić samodzielnie, a co w ramach prawnych” — powiedziała premier.
Podobne stanowisko przedstawiła Canberra. Australijska minister transportu Catherine King zapowiedziała na antenie ABC, że jej kraj nie skieruje jednostek do cieśniny.
Korea Południowa zapowiedziała, że dokładnie przeanalizuje amerykańską prośbę. Chiny za to odmówiły. „Chiny wzywają do natychmiastowego zaprzestania działań wojennych. Wszystkie zaangażowane strony powinny zapewnić stabilne i nieprzerwane dostawy energii”. Pekin doda, że „zintensyfikuje komunikację i odegra konstruktywną rolę w łagodzeniu napięć”.
W Unii Europejskiej ministrowie spraw zagranicznych mieli w poniedziałek rozmawiać o wzmocnieniu niewielkiej misji morskiej na Bliskim Wschodzie, ale bez oczekiwania na decyzję o rozszerzeniu jej roli na zablokowaną Cieśninę Ormuz. W niedzielę pojawiły się też rozważania o poszerzeniu misji Aspides, która chroni statki na Morzu Czerwonym przed atakami Huti.
Szef MSZ Niemiec Johann Wadephul zapowiedział, że jego kraj „nie będzie uczestniczył w konflikcie” i wezwał USA i Izrael do informowania Berlina o realizacji celów w wojnie z Iranem. „Czy będziemy wkrótce aktywną częścią tego konflikt? Nie” – powiedział Wadephul w niedzielę wieczorem w programie telewizji publicznej ARD „Bericht aus Berlin”. Niemiecki szef resortu dodał, że Berlin będzie chciał odblokować cieśninę przez negocjację.
Zablokowanie Cieśniny Ormuz wpływa na światowe rynki
Iran w odwecie za izraelsko-amerykański atak z 28 lutego zablokował Cieśninę Ormuz, przez którą przepływa nawet 20 proc. światowego morskiego transportu ropy naftowej, ale także innych strategicznych surowców. Iran zaminował akwen, a Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zadeklarował, że siły Teheranu będą ostrzeliwać każdy statek próbujący przepłynąć przez cieśninę. Korpus wydał 11 marca deklarację, że aby przepłynąć przez cieśninę, należy poprosić o zgodę Teheranu. 11 marca w mediach pojawiły się informacje, że taką zgodę uzyskał m.in. Bangladesz.
Część statków handlowych uwięzionych w Zatoce Perskiej zaczęła zmieniać sygnały identyfikacyjne, sugerując chińskie powiązania. Jak podają „Financial Times” i Bloomberg, załogi liczą, że w ten sposób zmniejszą ryzyko irańskiego ataku.
14 marca Financial Times ujawnił, że Francja i Włochy rozpoczęły rozmowy z Iranem, których celem jest uzyskanie gwarancji bezpiecznego przepływu statków przez Cieśninę Ormuz.
Od końca lutego Iran miał zaatakować co najmniej 16 statków w Cieśninie Ormuz. Teheran ostrzegł równocześnie, że w ramach działań odwetowych ceny ropy mogą wzrosnąć niemal dwukrotnie, do 200 dolarów za baryłkę.
Na początku marca Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej poinformował o ostrzelaniu amerykańskiego tankowca na północ od Zatoki Perskiej.
12 marca pojawiły się doniesienia medialne mówiące, że do marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych wpływają wnioski od kompanii żeglugowych. Ta jednak odmawia im eskorty Tego samego dnia rzecznik Białego Domu, Karoline Leavitt powiedziała: „Mogę potwierdzić, że Marynarka Wojenna USA nie eskortowała dotychczas tankowca ani statku. Chociaż, oczywiście, prezydent zapowiedział, że z pewnością skorzysta z tej opcji, jeśli i kiedy będzie to konieczne, w odpowiednim momencie”.
Zakłócenia objęły również transport lotniczy. Wojna z Iranem doprowadziła do zamknięcia lub ograniczenia działania kluczowych węzłów na Bliskim Wschodzie, w tym Dubaju, Dohy i Abu Zabi. Linie lotnicze odwołały tysiące połączeń, a dziesiątki tys. pasażerów utknęły bez możliwości dalszej podróży. Władze Wietnamu ostrzegły branżę lotniczą, by przygotowała się na możliwe ograniczenia od kwietnia po tym, jak Chiny i Tajlandia wstrzymały eksport paliwa lotniczego z powodu wojny z Iranem.
Gwałtowny wzrost cen energii skłonił władze wielu państw do podjęcia nadzwyczajnych działań. Międzynarodowa Agencja Energetyczna zapowiedziała w środę uwolnienie rekordowych 400 mln baryłek ropy z rezerw strategicznych.
Rosnące ceny ropy wywołane wojną na Bliskim Wschodzie przynoszą Rosji ogromne dodatkowe wpływy. Według obliczeń Financial Times – każdy kolejny dzień konfliktu przynosi rosyjskiemu budżetowi około 150 mln dolarów dodatkowych wpływów.
Władze Stanów Zjednoczonych tymczasowo zezwoliły państwom na zakup rosyjskiej ropy i produktów naftowych objętych sankcjami, jeśli surowiec znajduje się już w transporcie morskim.
Według mediów prezydent USA planuje skorzystać z nadzwyczajnych uprawnień, aby przyspieszyć wznowienie wydobycia ropy u wybrzeży Kalifornii. Jednocześnie zastosowanie nadzwyczajnych przepisów pozwoliłoby ominąć część regulacji stanowych oraz uprościć procedury uzyskiwania niezbędnych zezwoleń.
Amerykańscy urzędnicy oceniali w niedzielę, że wojna z Iranem może zakończyć się w ciągu kilku tygodni, a po jej zakończeniu koszty energii powinny spaść. Te prognozy pozostają jednak w sprzeczności z deklaracjami Teheranu o gotowości do długotrwałej obrony oraz z utrzymującą się niestabilnością w regionie.
Kresy.pl/Daily Mail/Reuters/Super Express































