W czwartek media państwowe opublikowały pierwsze orędzie do narodu nowego najwyższego przywódcy Iranu, Modżtaby Chameneiego od czasu wybrania go na stanowisko rahbara.
W nadanym przez telewizję państwową, odczytanym wystąpieniu Chamenei zapowiedział kontynuowanie oporu przeciwko atakującym jego kraj Stanom Zjednoczonym i Izraeli. Nowy rahbar podkreślił, że Iran nie zawaha się szukać “zemsty za krew męczenników”, jak zrelacjonował portal PressTV. Wezwał rodaków do zachowania jedności narodowej i udziału w planowanych manifestacjach ulicznych.
Cahamenei zapowiedział, że Irańczycy będą nadal blokować kluczową dla światowego handlu surowcami energetycznymi cieśninę Ormuz, jak podała Al Jazeera.
Skierował też apel do państw arabskich regionu, stwierdzając iż wszystkie bazy USA w regionie powinny zostać natychmiast zamknięte, w przeciwnym razie będą ono celem ataku. Jak zadeklarował rahbar, Iran wierzy w przyjaźń z sąsiadami, ale ataki na bazy USA w regionie będą kontynuowane.
Chamenei dziękował siłom zbrojnym, które, jak powiedział, zapobiegło zdominowaniu kraju przez obce potęgi lub podziałowi Iranu. „Chciałbym podziękować dzielnym bojownikom, którzy prowadzą świetną pracę w czasie, gdy nasz kraj jest pod presją i atakowany” – zacytowała Al Jazeera.
Ważnym elementem wystąpienia było odwołanie się przez Chameneiego do sojusznika Iranu, który jak dotychczas nie zaangażował się jeszcze w konflikt, a może w nim odegrać poważną rolę. Jak powiedział, działalność Jemeńczyków „również przyniesie skutek”. Chwalił też milicje szyickie w Iraku, które również „chcą pomóc” rewolucji islamskiej.
Jemeński ruch szyitów-zajdytów – Ansarullah od 12 lat kontroluje stolicę Jemenu. Po wybuchu wojny Izraela w Strefie Gazy byli w stanie poważnie zakłócić ruch statków przez kluczową cieśninę Bab Al Mandab. Ansarullah odparł interwencję zbrojną Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Arabii Saudyjskiej w latach 2015-2019, będąc w stanie przeprowadzać groźne ataki na instalacje naftowe tej ostatniej. Jemeńczycy przetrzymali też masowe bombardowania Amerykanów z wiosny ubiegłego roku, które nie były w stanie wpłynąć na ich politykę.
28 lutego rano USA i Izrael rozpoczęły zbrojny atak na Iran. Fala bombardowań jest znacząco większa niż w czasie pierwszego dnia wojny dwunastodniowej z czerwca zeszłego roku. Atak został przeprowadzony także na bazę proirańskiej milicji w Iraku. Izrael prowadził też bombardowania Libanu, w tym jego stolicy Bejrutu.
Wśród kilku członków irańskiego przywództwa polityczno-wojskowego, w bombardowaniach poległ sam najwyższy przywódca Ali Chamanei. W poniedziałek jego następcą ogłoszono syna – Modżtabę. Tylko w ciągu pierwszych dwóch dni USA i Izrael miały przeprowadzić na Iran ponad 2 tys. uderzeń. W Iranie od tych uderzeń giną liczni cywile, w tym dzieci.
Iran po kilkunastu dniach zachowuje zdolności do militarnej odpowiedzi. Wysyła rakiety i drony nie tylko na Izrael, ale na bazy amerykańskie i inne obiekty w Omanie, Jordanii, Katarze, Kuwejcie, Iraku, Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Celem ataku była też brytyjska baza wojskowa na Cyprze, choć Teheran twierdzi, że to nie jego siły próbowały uderzyć w tę bazę.
Iran poraził między innymi radar wczesnego ostrzegania rozlokowany w Zjednoczonych Emieratów Arabskich warty pół miliarda dolarów.
Iran prowadzi blokadę cieśniny Ormuz oddzielającej Zatokę Perską od światowego oceanu, przez którą przepływa 20-25 proc. światowego handlu ropą naftową i znaczny wolumen handlu gazem ziemnym. Tankowce przepływające przez nią bez zgody Teheranu są atakowane. Amerykańska marynarka wojenne odmawia eskortowania statków handlowych.
Irańskie uderzenia na państwa arabskie, zwłaszcza w ich infrastrukturę, zaowocowały już decyzją Kataru z 2 marca o wstrzymaniu skraplania LNG (Katar to trzeci eksporter gazu na świecie) z powołaniem się na klauzulę siły wyższej.
8 marca stan taki ogłosiła Kuwait Petroleum Corporation, po uderzeniach irańskich dronów na zbiorniki paliw na międzynarodowym porcie lotniczym jego stolicy. W poniedziałek cięcia wydobycia ogłosiło także Saudi Aramco.
We wtorek zamrożono wydobycie na ważnym złożu gazu w irackim Kurdystanie.
Decyzje te oraz blokada cieśniny Ormuz, którą USA próbowały przełamać oferując reasekurację dla ubezpieczeń statków, wpłynęła już na światowe rynki surowców energetycznych.
Na czwartek rano cena baryłki Brent wyniosła około 100 dol. a baryłki WTI – 95 rol., po tym jako nowy tydzień notowań znów zaczął się od skoku. Oznacza to wzrost ceny Brent o około 41 proc. i WTI o ok. 38 proc.
Z jeszcze większym skokiem mamy do czynienia w przypadku gazu. Cena na amsterdamskim węźle czyli benchmark europejski wzrosła w omawianym okresie 27 lutego-9 marca z 31 euro za gazowy ekwiwalent megawatogodziny do 54 euro za mWh, to jest o 90 proc.
presstv.ir/aljazeera.com/kresy.pl































