W czasie, gdy cena gazu ziemnego w Europie gwałtownie rośnie, w kolejnym bliskowschodnim państwie zapadła decyzja o zawieszeniu jego wydobycia.
Ogłoszono je na złożu gazowym w irackim Kurdystanie. „Wstrzymanie działalności Chor Mor i innych firm zajmujących się wydobyciem ropy wynika raczej z obawy przed dronami odpalanymi w Iraku niż z obawy przed szarszym konfliktem między Iranm, Stanami Zjednoczonymi i Izraelem” – powiedział zecznik Prezydium Regionu Kurdystanu, Dilszad Szahab, którego słowa zacytował w poniedziałek portal Rudaw.net.
Złoże gazowe Chor Mor jest jednym z najważniejszych złóż surowców energetycznych Regionu Kurdystanu, dostarczającym gaz wykorzystywany do produkcji dużej części energii elektrycznej zasilającej tę autonomiczną prowincję Kurdystanu. Jego zamknięcie znacząco wpłynęło na dostawy energii, twierdzi wspomniany portal.
Operator złoża, Dana Gas z siedzibą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, wstrzymał eksport gazu do elektrowni po rozpoczęciu przez USA i Izrael ataków na Iran. Już pierwszego dnia doszło również do ataków na bazę proirańskiej milicji w Iraku. Firma przedstawiła swoje działanie „jako środek ostrożności w związku z trwającą sytuacją bezpieczeństwa w regionie”.
Rząd Regionu Kurdystanu poinformował, że zawieszenie produkcji zmniejszy dostawy energii elektrycznej o 2500–3000 megawatów. Całodobowa dostępność energii spadła do pięciu-ośmiu godzin dziennie.
Szahab nie krytykował jednak ani USA, ani Izraela lecz władze własnego państwa. “Jednak co naprawdę dziwne, to fakt, że te problemy dla Regionu Kurdystanu powstają w Iraku” – czynił aluzję do działań frakcji szyickich – „Stawia to federalne instytucje, a zwłaszcza rząd federalny, pod bardzo poważnym znakiem zapytania”.
Bagdad wysłał wojska na obszary graniczące z Regionem Kurdystanu, aby zapobiec dalszym atakom, ale posunięcie to nie powstrzymało uderzeń na międzynarodowe lotnisko w Irbilu, obiekty energetyczne i inne obiekty.
Tymczasem były ambasador USA w Iraku Zalmay Khalilzad wezwał w poniedziałek Waszyngton do rozważenia ataku na milicje irackich szyitów, jeśli potwierdzi się ich udział w atakach na siły USA w Regionie Kurdystanu.
Wywołanie wojny na Bliskim Wschodzie przez Donalda Trumpa i Binjamina Netanjahu doprowadziło już do skoku cen surowców energetycznych. Na poniedziałek rano cena baryłki Brent wyniosła około 108 dol. a baryłki WTI – 103 rol., po tym jako nowy tydzień notowań znów zaczął się od skoku. Oznacza to wzrost ceny Brent o około 52 proc. i WTI o ok. 57 proc.
Z jeszcze większym skokiem mamy do czynienia w przypadku gazu. Cena na amsterdamskim węźle czyli benchmark europejski wzrosła w omawianym okresie 27 lutego-9 marca z 31 euro za gazowy ekwiwalent megawatogodziny do 65 euro za mWh, to jest o 112 proc.
Ma to związek z decyzją Kataru z 2 marca o wstrzymaniu skraplania LNG (Katar to trzeci eksporter gazu na świecie) z powołaniem się na klauzulę siły wyższej. 8 marca stan taki ogłosiła Kuwait Petroleum Corporation, po uderzeniach irańskich dronów na zbiorniki paliw na międzynarodowym porcie lotniczym jego stolicy. W poniedziałek cięcia wydobycia ogłosiło także Saudi Aramco.
Arabski monarchie mają coraz mniejsze możliwości magazynowania surowców, a ich wywóz staje się niemożliwy. We wtorek doradca głównodowodzącego irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, zadeklarował, że siły Teheranu będą ostrzeliwać każdy statek próbujący przepłynąć przez strategiczną cieśninę, przez którą przepływa do 25 proc. wolumentu ropy w handlu międzynarodowym i spora proporcja gazu.
rudaw.net/kresy.pl
































