„Die Tageszeitung” interpretuje wypowiedź Karola Nawrockiego o polskiej broni atomowej jako sygnał możliwego uniezależnienia się Warszawy od amerykańskiego parasola nuklearnego. Według niemieckiego dziennika – taka deklaracja „mogła być zniewagą dla Stanów Zjednoczonych”.

We wtorek  dziennik „Die Tageszeitung” odniósł się do wypowiedzi prezydenta Karola Nawrockiego dotyczącej budowy polskiego potencjału nuklearnego, która pojawiła się w telewizji Polsat News. „Droga do polskiego arsenału nuklearnego to droga, którą powinniśmy podążać – z poszanowaniem wszystkich porozumień międzynarodowych” — oświadczył prezydent.

W ocenie dziennika deklaracja ta może zostać odebrana jako sygnał dążenia do uniezależnienia Polski od amerykańskiego parasola nuklearnego, który stanowi element systemu odstraszania NATO. „Polska chce bomby atomowej” — napisał berliński dziennik „Die Tageszeitung”. Gazeta oceniła jednocześnie, że mówiąc o takiej drodze Polska może wysyłać sygnał pod adresem Stanów Zjednoczonych.

„Wydaje się, że nie zauważył, że mogłoby to być zniewagą dla Stanów Zjednoczonych, które również gwarantują Polsce parasol nuklearny” — napisała gazeta.

W czasie dyskusji o potencjale nuklearnym prezydent Nawrocki wskazał na zagrożenie ze strony Federacji Rosyjskiej, która prowadzi agresywną politykę wobec państw regionu. „Wiemy, jak imperialną i agresywną postawę wobec Polski zajmuje Federacja Rosyjska” — podkreślił prezydent.

Zapytany o możliwość agresywnej reakcji Moskwy na działania Polski w tej sferze, Nawrocki odniósł się do potencjalnych, nieprzewidywalnych reakcji Kremla. „Rosja może agresywnie zareagować na wszystko” — powiedział.

W kontekście strategii odstraszania jądrowego w Europie pojawiły się także informacje o możliwych rozwiązaniach opartych na współpracy z państwami dysponującymi bronią atomową. W 2025 roku Polska podpisała porozumienie z Francją dotyczące udziału w jej systemie odstraszania nuklearnego. Zgodnie z założeniami tego rozwiązania decyzja o użyciu broni jądrowej pozostawałaby jednak w gestii władz Paryża.

Wiceszef Pentagonu Elbirdge Colby na początku marca  wyraźnie dał do zrozumienia, co w Waszyngtonie myśli się o koncepcie uzyskania broni atomowej przez kolejne europejskie państwa, w tym Polskę. „Myślę, że, oczywiście, co najmniej stanowczo byśmy się temu sprzeciwiali. To hipotetyczne, ale jesteśmy przeciwni takiej ewentualności” – oświadczył.

Deklaracja ta pojawiła się w czasie, gdy Francja zapowiada zmiany w swojej doktrynie nuklearnej oraz zwiększenie potencjału odstraszania. Prezydent Emmanuel Macron ogłosił w poniedziałek plan rozbudowy francuskiego arsenału jądrowego podczas wystąpienia w bazie morskiej Ile Longue, gdzie stacjonują francuskie strategiczne okręty podwodne.

Tego samego dnia premier Donald Tusk poinformował, że Polska prowadzi rozmowy z Francją i innymi europejskimi sojusznikami dotyczące współpracy w zakresie odstraszania nuklearnego.

Podzielone opinie

Wśród ekspertów pojawiają się różne oceny dotyczące ewentualnego programu nuklearnego Polski. Piotr Buras z warszawskiego think tanku European Council on Foreign Relations odniósł się do wypowiedzi prezydenta w kontekście debaty publicznej.

Zdaniem Burasa deklaracja głowy państwa może być impulsem do szerszej dyskusji o bezpieczeństwie, jednak jego zdaniem rozwój własnej broni jądrowej oznaczałby bardzo daleko idącą decyzję strategiczną.

Krytyczne stanowisko w tej sprawie przedstawił również Artur Kacprzyk z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Ekspert wskazał na konsekwencje prawne związane z ewentualnym programem nuklearnym.

„Musielibyśmy albo wycofać się z Traktatu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej, który podpisaliśmy w 1968 roku, albo go złamać. Ale to prawdopodobnie szybko zostałoby odkryte przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej (MAEA), która kontroluje cywilne wykorzystanie energii jądrowej na całym świecie” — powiedział analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Artur Kacprzyk. Ekspert wskazał również, że rozwój takiego programu mógłby wywołać reakcję ze strony Rosji.

W debacie pojawiły się także rządowe głosy dotyczące prowadzenia badań nad własnymi rozwiązaniami w tej dziedzinie. W połowie lutego minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz zapytany o tę kwestię przez dziennikarzy, odpowiedział: „Na pewno program Nuclear Sharing oraz parasol nuklearny to są dzisiaj rzeczy, które są zawsze przedmiotem analiz Sojuszu Północnoatlantyckiego, wspólnych sojuszniczych decyzji”.

Jednocześnie minister zadeklarował, że jest „za rozwojem też własnych zdolności badawczych i rozwojowych”. Jak stwierdził marzenia „są potrzebne, ale im więcej działania, więcej decyzji na tym poziomie NATO-wskim, tym ta skuteczność będzie większa”.

Kresy.pl/Die Tageszeitung

Tagi: , , ,
forma płatności