W wywiadzie dla „Corriere della Sera” prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zadeklarował, że wybory prezydenckie powinny odbyć się dopiero po zakończeniu wojny, a jego ewentualny start nie jest przesądzony.

W opublikowanej we wtorek rozmowie z włoskim dziennikiem „Corriere della Sera” Wołodymyr Zełenski odniósł się do warunków ewentualnego porozumienia z Rosją oraz do kwestii przyszłych wyborów na Ukrainie. Zapowiedział, że nie spełni żądań Władimira Putina dotyczących przekazania Donbasu, argumentując, że ustępstwo w tej sprawie otworzyłoby Moskwie drogę do dalszej ekspansji.

„Nigdy nie zostawię Donbasu i 200 tys. Ukraińców, którzy tam mieszkają. Czemu miałbym tak zrobić? Bo Putin to narzuca jako warunek pokoju? A zaraz potem narzuci nowe warunki? Nie, nie zgadzam się” – powiedział prezydent Ukrainy.

Zełenski ocenił również, że Rosja ponosi znaczne straty osobowe, sięgające – jak stwierdził – około 35 tys. miesięcznie. „To gigantyczna liczba. Teraz Putin ma zmobilizować 400 tys. nowych żołnierzy, ale jego armia przestała rosnąć. Straty są równe liczbie nowych rekrutów. Oni są sparaliżowani, bliscy kryzysu” – zaznaczył.

Odnosząc się do kwestii wyborów, prezydent Ukrainy podkreślił, że ich przeprowadzenie jest możliwe dopiero po zakończeniu działań wojennych i zawarciu trwałego porozumienia. „Prawdziwe pytanie brzmi, kiedy będziemy mogli przeprowadzić wybory? Z pewnością odbędą się one po zakończeniu wojny, a nie w czasie tymczasowego rozejmu” – stwierdził.

Zełenski nie przesądził również swojej przyszłości politycznej. „Wcale nie jestem pewien, czy będę kandydował. Zobaczę, czego będą chcieli Ukraińcy” – dodał.

Zobacz: Zełenski proponuje wysłanie ukraińskich operatorów dronów na Bliski Wschód w zamian za rozejm z Rosją

Czytaj także: Zełenski wzywa Europę do przejmowania tankowców z rosyjską ropą

corriere.it / Kresy.pl
Tagi: , , ,
forma płatności