W piątek premier Donald Tusk potwierdził wcześniejsze doniesienia o zainteresowaniu Niemiec zakupem polskich zestawów przeciwlotniczych Piorun. Szef rządu dodał, że ich pozyskaniem zainteresowana jest również Ukraina.
W piątek wiceszef obrony narodowej Cezary Tomczyk poinformował o wstępnym zainteresowaniu Niemiec pozyskaniem polskich przenośnych zestawów przeciwlotniczych Piorun. Informacja została przekazana podczas konferencji prasowej i dotyczyła prowadzonych rozmów o charakterze nieformalnym.
„Potwierdzam – Niemcy zgłosiły wstępną chęć zakupu Pioruna i powinniśmy być z tego dumni, bo to pokazuje, jak innowacje w polskim przemyśle obronnym wpływają na postrzeganie nas na świecie i na interesy naszego kraju” – mówił Tomczyk.
Później tego samego dnia do sprawy odniósł się premier Donald Tusk, który powiedział, że Piorunami zainteresowane „są nie tylko Niemcy”. „Potwierdzam, Niemcy są również wśród tych państw, które chciałyby zakupić od nas Pioruny, część z nich dać Ukrainie, a część w przyszłości także na wyposażenie własnej armii” – dodał.
Polskie uzbrojenie jest chętnie kupowane przez różne europejskie armie. Pod koniec stycznia szwedzka Agencja ds. Zamówień Obronnych FMV sfinalizowała zakup i przekazanie wojsku przenośnych zestawów przeciwlotniczych RBS 102, czyli Piorunów. Sprzęt odebrano bezpośrednio u producenta w Polsce i tego samego dnia trafił do szwedzkich sił zbrojnych.
Niedawno zestawy zostały też zakupione przez Belgów, którzy w grudniu zeszłego roku rozpoczęli odbiór polskich zestawów Proces pozyskania Piorunów rozpoczął się w maju 2025 roku od podpisania listu intencyjnego przez ministrów obrony Polski i Belgii w zakładach Mesko w Skarżysku-Kamiennej. Dokument zakładał wstępnie zakup od 200 do 300 zestawów.
W gronie importerów Piorunów znajdują się już państwa, takie jak Estonia, Łotwa, Litwa, Norwegia, Szwecja, a także USA. Ponadto w lipcu 2025 roku pojawiły się doniesienia, że zakup Piorunów planuje rumuńskie MON.
Według opublikowanych danych dotyczących eksportu polskiego uzbrojenia w 2024 r., które przekazano do rejestru ONZ, łączny eksport Piorunów w latach 2022–2024 obejmuje:
- 110 Piorunów do Norwegii,
- 96 na Łotwę,
- 84 do Estonii,
- 44 do Mołdawii,
- 34 na Ukrainę,
- 23 do USA.
Ponadto, Ukraina otrzymała także nieujawnioną liczbę tych zestawów w formie darowizny. Choć nie sprecyzowano dokładnie, czego dotyczą podane liczby, eksperci zakładają, że chodzi o liczbę sprzedanych rakiet Piorun, choć możliwe są również inne konfiguracje – np. tylko mechanizmy startowe lub zestawy zawierające dwa pociski z jedną wyrzutnią.
Piorun to przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy przeznaczony do zwalczania nisko lecących statków powietrznych, w tym samolotów, śmigłowców oraz bezzałogowych statków powietrznych.
Polski sprzęt sprawdza się w warunkach bojowych na Ukrainie i jest ceniony przez tamtejszą armię. 5 września 2025 roku pisaliśmy, że Ukraina zwróciła się do Polski o kredyt w wysokości 120 milionów euro, który miałby zostać przeznaczony na zakup kolejnego polskiego uzbrojenia. Kijów liczy m.in. na zestawy Piorun i armatohaubice Krab.
W grudniu kanał „Weapons of Victory” opublikował specjalny materiał poświęcony doświadczeniom ukraińskich żołnierzy z użycia polskiego przenośnego zestawu przeciwlotniczego Piorun. Według zaprezentowanych wypowiedzi ukraińscy wojskowi wskazują, że Piorun charakteryzuje się szybkim naprowadzaniem na cel, stabilnym śledzeniem obiektów powietrznych oraz wysoką skutecznością zwalczania celów lecących na niskich wysokościach. W materiale podkreślono, że zestaw jest wykorzystywany przeciwko samolotom szturmowym Su-25 oraz śmigłowcom bojowym, w tym Ka-52 i Mi-24.
W marcu ubiegłego roku podczas Paryskiego Forum Obrony i Strategii minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował o zainteresowaniu Francji polskim systemem minowania narzutowego Baobab oraz Przenośnym Zestawem Przeciwlotniczym Piorun. Francja posiada już własne pociski przeciwlotnicze bardzo krótkiego zasięgu – Mistrale, które jednak są większe od polskiej konstrukcji i nie są odpalane z ramienia.
PGZ zapowiada, że zamiast budowy „drugiej linii” dosłownie, zwiększanie produkcji będzie oparte na wdrażaniu nowych technologii, optymalizacji i automatyzacji procesów oraz rozbudowie infrastruktury. Plan zakłada podwojenie obecnego wolumenu w perspektywie 4 lat.
Kresy.pl/Defence24































