Amerykanie kolejny raz zajęli tankowiec przewożący ropę naftową Wenezueli i obłożony ich sankcjami. Tym razem stało się to na Oceanie Indyjskim.
Departament Wojny USA przekazał w poniedziałek, że ich żołnierze dokonali abordażu na pokład tankowca Aquila II, ponieważ operował on wbrew amerykańskiej „kwarantannie statków objętych sankcjami na Karaibach”. Resort zadeklarował: „Uciekł, a my podążyliśmy za nim” – zacytował portal BBC – „nasze siły zbrojne znajdą cię i wymierzą sprawiedliwość drogą lądową, powietrzną i morską”.
When the @DeptofWar says quarantine, we mean it. Nothing will stop DoW from defending our Homeland — even in oceans halfway around the world.
Overnight, U.S. military forces conducted a right-of-visit, maritime interdiction and boarding on the Aquila II without incident in the… pic.twitter.com/kYVAQC5io9
— Department of War 🇺🇸 (@DeptofWar) February 9, 2026
Według Departamentu Wojny, jego żołnierze wkroczyli na pokład Aquili II i dokonali jego “inspekcji”. To już siódmy statek, który stał się celem abordażu Amerykanów, którzy przejmują kontrolę nad kolejnymi statkami powiązanymi z handlem wenezuelską ropą. Nowością jest jednak miejsce działania. Poprzednie były zatrzymywane w basenie Karaibów, a raz Amerykanie zapędzili się za ściganym tankowcem na północny Atlantyk.
Tym razem agresywny ruch w kwestii żeglugi został wykonany na wodach Oceanu Atlantyckiego, akwenie azjatyckim kluczowym dla Iranu i Chin postrzeganych przez USA jako rywale, ale też dla Indii, których polityka wobec Waszyngtonu jest ambiwalentna. Ruch USA sugeruje, że zamierzają one egzekwować swoją politykę kontroli nad przepływami wenezuleskiej ropy na całym światowym oceanie. W wpisie Departamentu Wojny na portalu społecznościowym X podano, że będzie ona egzekwowana „nawet na oceanach na drugim końcu świata”.
W nocy z 2 na 3 stycznia amerykańskie siły specjalne porwały z Caracas wenezuelskiego przywódcę Nicolasa Maduro oraz jego małżonkę. Doszło też do kilku punktowych ataków na wenezuelskie instalacje militarne. Maduro stanął w poniedziałek przez amerykańskim sądem, jako oskarżony o uczestnictwo w sprowadzania kokainy do Stanów Zjednoczonych i dwa zarzuty związane z posiadaniem zakazanej broni.
Obowiązki głowy państwa przejęła w Wenezueli wiceprezydent Delcy Rodriguez. Administracja Donalda Trumpa podjęła negocjacje z jej obozem na temat dalszych relacji.
Wenezuelskie władze częściowo ugięły się przed oczekiwaniami Waszyngtonu. Rodriguez podpisała ustawę, która toruje drogę do prywatyzacji części wenezuelskich przedsiębiorstw zajmujących się wydobyciem i handlem ropą oraz zgody na jurysdykcję nad tą działalności poza wenezuelskim systemem prawnym, ergo w ramach jurysdykcji USA w przypadku inwestorów z tego państwa.
Ustawa obniża też opłaty licencji na taką działalność o 30 proc. Administracja Trumpa ogłosiła tego samego dnia, że złagodzi niektóre sankcje nałożone na wenezuelski sektor naftowy i zezwoli na ograniczone transakcje między rządem a państwową spółką naftową PDVSA, niezbędne do realizacji szeregu działań związanych z eksportem, w które zaangażowany jest „uznany podmiot amerykański”.
Trump ogłosił, że nakazał ponowne otwarcie komercyjnej przestrzeni powietrznej Wenezueli i „poinformował” Rodriguez, że wkrótce pojawią się amerykańskie firmy naftowe, aby zbadać potencjalne możliwości inwestycyjne.
Rodriguez ogłosiła też projekt ustawy o amnestii, która może objąć kilkuset więźniów skazanych za działalność antypaństwową.
Na początku lutego do Wenezueli w celu odbudowy przedstawicielstwa dyplomatycznego USA przybyła Laura Dogu. Zostanie ona ambasadorem Waszyngtonu w Caracas.
bbc.com/kresy.pl
































