30 stycznia w Kobyłce podpisano umowy na dostawę systemu przeciwlotniczego SAN, obejmującego 18 baterii antydronowych.
30 stycznia, na terenie zakładów PIT-Radwar S.A. w Kobyłce, podpisano umowy na dostawę systemów przeciwlotniczych SAN, przeznaczonych do zwalczania bezzałogowych statków powietrznych. Dokumenty zawarto w obecności Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska, wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz sekretarza stanu w MON Pawła Bejdy. Umowy podpisano z konsorcjum firm, w skład którego weszły Polska Grupa Zbrojeniowa oraz Kongsberg Defence & Aerospace.
Szef MON podkreślił, że SAN nie jest pojedynczym środkiem bojowym, lecz zintegrowanym systemem obejmującym efektory, sensory oraz elementy dowodzenia, przeznaczonym do reagowania na zagrożenia lotnicze, śmigłowcowe i dronowe. Zaznaczył, że program obejmuje 18 baterii antydronowych, 52 plutony ogniowe, 18 plutonów dowodzenia oraz 703 pojazdy, w tym około 400 na podwoziach Jelcza i około 300 na platformie Legwan. W jego ocenie system ma znacząco zwiększyć zdolności reagowania na zagrożenia napływające ze wschodu.
Władysław Kosiniak-Kamysz przypomniał noc z 9 na 10 września 2025 roku, gdy polska przestrzeń powietrzna została naruszona przez rosyjskie bezzałogowe statki powietrzne. Jak wskazał, zdarzenie to było impulsem do przyspieszenia prac nad systemem, którego integracja i testy trwały wiele miesięcy. Zaznaczył również, że SAN jest projektem wielowarstwowym, realizowanym przez krajowy przemysł we współpracy z partnerami zagranicznymi.
Umowę ze strony Agencji Uzbrojenia podpisał generał brygady Michał Marciniak. Przedmiotem kontraktu jest dostawa modułów bateryjnych systemu przeciwlotniczego, przy czym kluczowym polskim podwykonawcą pozostaje firma Advanced Protection Systems.
Premier Donald Tusk zwrócił uwagę, że finansowanie programu obejmuje również środki Unii Europejskiej. Jak podkreślił, Polska ponosi istotną odpowiedzialność za ochronę wschodniej granicy NATO i Unii Europejskiej, a program SAN stanowi przykład wspólnego europejskiego zaangażowania w bezpieczeństwo.
Zobacz też: Polska kupi system antydronowy San za 15 mld zł
Po ogłoszeniu umowy pojawiły się jednak głosy krytyczne. Krystian Pograniczny z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika wskazał na potrzebę wyjaśnienia wyboru armaty kalibru 30 mm firmy Kongsberg oraz duńskiego radaru Xenta-M Weibel, który – ze względu na maksymalny kąt elewacji 60 stopni – ma posiadać istotne martwe pole w bezpośrednim sąsiedztwie stanowiska. Zwrócił uwagę, że polski przemysł dysponuje rozwiązaniami pozbawionymi tego ograniczenia.
Do tych wątpliwości odniósł się Jarosław Wolski. Wskazał, że kluczowym problemem przy wyborze komponentów były zdolności produkcyjne oraz czas dostawy systemów. Zwrócił uwagę, że w przypadku kalibru 35 mm dostępność seryjnej amunicji programowalnej jest ograniczona praktycznie do produkcji niemieckiej, a sama skuteczność tego kalibru w zastosowaniach antydronowych bywa przedmiotem dyskusji. Odnosząc się do radarów, zaznaczył, że preferencja dla rozwiązań krajowych jest zrozumiała, jednak decyzje zakupowe były w jego ocenie wynikiem kompromisu między dostępnością, terminami i gotowością operacyjną systemu.
Kresy.pl/gov.pl
































