W nocy z wtorku na środę samolot Air Force One z prezydentem USA Donaldem Trumpem na pokładzie przerwał lot do Szwajcarii i wrócił do bazy Andrews pod Waszyngtonem. Powodem był wykryty po starcie drobny problem z instalacją elektryczną.
W środę nad ranem polskiego czasu doszło do przerwania lotu samolotu Air Force One, którym Donald Trump zmierzał do Szwajcarii na Światowe Forum Ekonomiczne w Davos. Maszyna po starcie zawróciła i wylądowała w wojskowej bazie Joint Base Andrews w stanie Maryland.
O incydencie poinformował w serwisie X profil Rapid Response 47, związany z Białym Domem. „Po wystartowaniu załoga AF1 zidentyfikowała niewielki problem z elektroniką. W ramach środków ostrożności AF1 wraca do bazy Andrews. Prezydent i jego zespół wsiądą do innego samolotu i będą kontynuować podróż do Szwajcarii” – przekazano w komunikacie.
Informację potwierdzili również urzędnicy Białego Domu. Jak wyjaśniono, decyzja o powrocie zapadła po wykryciu „drobnego problemu z instalacją elektryczną”. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt zaznaczyła, że załoga zdecydowała się na zawrócenie samolotu ze względów bezpieczeństwa i „wyjątkowej ostrożności”.
Air Force One bezpiecznie wylądował w bazie Andrews krótko przed północą czasu lokalnego. Około godzinę później prezydent USA wraz z delegacją przesiadł się do innego samolotu i kontynuował podróż do Szwajcarii. Według przedstawicieli administracji był to mniejszy Boeing 757, który wystartował tuż po północy czasu wschodniego.
Donald Trump udaje się do Davos, gdzie odbywa się 56. edycja Światowe Forum Ekonomiczne. W trakcie wydarzenia zaplanowano jego wystąpienie przed uczestnikami forum.





























