Premier Kristen Michal powiedział, że ​​Estonia uczestniczy w planowaniu wspólnych europejskich ćwiczeń wojskowych na Grenlandii i wyśle ​​tam personel wojskowy, jeśli Dania zwróci się z taką prośbą.

W środę Dania i kraje sojusznicze zapowiedziały zwiększenie swojej obecności wojskowej na Grenlandii w ramach rozszerzonych ćwiczeń. Do udziału zobowiązały się Szwecja, Norwegia, Francja i Niemcy. „Estońskie Siły Obronne uczestniczą w planowaniu ćwiczeń Arctic Endurance, które tam się odbywają” – powiedział Michal na cotygodniowej konferencji prasowej rządu w czwartek, co zacytował estoński nadawca publiczny ERR.

Dania na razie prosiła Estonię o udział w planowaniu ćwiczeń, ale jeśli pojawi się prośba o wysłanie personelu wojskowego, z pewnością zostanie ona zrealizowana – powiedział premier nadbałytckiej republiki. „Jeśli Dania będzie miała inne prośby, z pewnością jesteśmy gotowi wnieść swój wkład, zgodnie z naszymi możliwościami, aby zapewnić bezpieczeństwo w Arktyce” – powiedział Michal, dodając – „Jednak Dania nie złożyła takiej prośby”.

Premier powiedział, że jeśli Stany Zjednoczone mają obawy dotyczące bezpieczeństwa Arktyki, można je rozwiązać w ramach planowania obronnego NATO. „Moim zdaniem NATO stoi ramię w ramię i wspólnie rozwiązuje te problemy. Mam nadzieję, że tak pozostanie” – powiedział w odpowiedzi na pytanie, czy Estonia będzie gotowa sprzeciwić się Stanom Zjednoczonym w kwestii statusu Grenlandii.

Michał podkreślił, że kwestia statusu Grenlandii jest kwestią wartości i wyraził nadzieję, że sytuacja zostanie rozwiązana w ramach NATO. „Przyszłość Grenlandii należy do decyzji mieszkańców Grenlandii i Królestwa Danii. Sojusznicy z NATO rozstrzygają takie kwestie poprzez wzajemną komunikację” – podkreślił premier, odpowiadając na pytanie zadane przez dziennikarza ERR.

W zeszłym tygodniu Biały Dom potwierdził, że administracja Donalda Trumpa analizuje scenariusze pozyskania Grenlandii. W oświadczeniu podkreślono, że celem ma być bezpieczeństwo USA w Arktyce, a użycie sił zbrojnych pozostaje jedną z opcji. Rozważany jest też wariant zaoferowania każdemu mieszkańcowi Grenlandii od 10 do nawet 100 tysięcy dolarów w zamian za poparcie niepodległości. Przy najwyższym scenariuszu koszt całego programu sięgnąłby blisko 6 mld dolarów.

Sekretarz stanu Marco Rubio zapewniał, że Stany Zjednoczone nie planują inwazji na Grenlandię, a preferowana droga pozostaje porozumienie polityczne i dyplomatyczne. Wiceprezydent JD Vance ocenił natomiast, że Dania nie podejmuje wystarczających działań na rzecz ochrony bezpieczeństwa wyspy, zapowiadając, że Waszyngton pójdzie tak daleko, jak będzie trzeba, aby zabezpieczyć swoje interesy w regionie Arktyki.

Dania odpowiadając na potencjalne groźby, powołała się na obowiązujące od 1952 roku przepisy nakazujące natychmiastowy kontratak w przypadku ataku na Grenlandie, bez czekania na rozkazy.

Przywódcy wszystkich partii w grenlandzkim parlamencie wystąpili wspólnie przeciwko zewnętrznym naciskom w sprawie przyszłości wyspy. W odpowiedzi na deklaracje Donalda Trumpa podkreślili, że o losie Grenlandii mają decydować wyłącznie jej mieszkańcy.

W obawie przed wpływami USA jeszcze w listopadzie ubiegłego roku grenlandzki parlament przyjął ustawę znacząco ograniczająca możliwość nabywania nieruchomości i użytkowania gruntów przez cudzoziemców. Nowe przepisy obowiązują od początku 2026 roku.

Według portalu Politico politycy państw Unii Europejskiej zaczęli traktować poważnie słowa dobiegające z administracji Donalda Trumpa o woli przejęcia Grenlandii i rozważają środki powstrzymania Amerykanów. Innym ruchem na rzecz zabezpieczenia przynależności Grenlandii do Danii, a więc zarazem do Unii Europejskiej ma być zalanie jej pieniędzmi. Bruksela planuje ponad dwukrotnie zwiększyć wydatki na Grenlandie od 2028 roku w ramach długoterminowych planów budżetowych. Nowy budżet UE przewidywałby 530 milionów euro dla wyspy.

Również w NATO trwają nieformalne prace nad rozwiązaniem kryzysu. Wśród rozważanych scenariuszy pojawia się pomysł uruchomienia wspólnej misji Sojuszu w Arktyce, która miałaby obniżyć napięcia i wzmocnić bezpieczeństwo regionu.

Grenlandia liczy około 57 tysięcy mieszkańców i pozostaje autonomicznym terytorium zależnym Danii. Wyspa nie należy do Unii Europejskiej, gdyż opuściła Europejska Wspólnotę Gospodarczą w 1985 roku po referendum przeprowadzonym w 1982 roku. Kolejne referendum z 2008 roku znacząco rozszerzyło zakres autonomii Grenlandii, a jedynym jeżykiem urzędowym pozostaje grenlandzki.

W środę odbyły się w Białym Domu negocjacje ministrów spraw zagranicznych Danii i autonomicznej Grenlandii z wiceprezydentem USA. Strony nie zmniejszyły różnicy stanowisk, ale zadeklarowały kontynuowanie rozmów.

Zainteresowanie USA Grenlandia ma dłuższa historie. Już w 2019 roku podczas swojej pierwszej kadencji Donald Trump publicznie mówił o możliwości kupienia wyspy przez Stany Zjednoczone, co spotkało się wówczas z jednoznaczna odmowa ze strony Kopenhagi.

news.err.ee/kresy.pl

Tagi: , , , ,
forma płatności