Ukraińskie służby wykryły, że części posłów wypłacano środki w zamian za decyzje podejmowane w Radzie Najwyższej Ukrainy. Przekazano również, że funkcjonariusze Urzędu Ochrony Państwowej utrudniali pracę detektywów działających w komisjach parlamentarnych.
Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) wraz ze Specjalną Prokuraturą Antykorupcyjną (SAP) poinformowały o postępowaniach dotyczące korupcji na najwyższych szczeblach władzy. Zdemaskowano zorganizowaną grupę przestępczą, w której skład mieli wchodzić urzędujący deputowani do Rady Najwyższej Ukrainy. Z ustaleń śledztwa wynika, że członkowie grupy systematycznie otrzymywali nienależne im korzyści majątkowe w zamian za odpowiednie głosowanie.
НАБУ і САП за результатами операції під прикриттям викрили організовану злочинну групу, до складу якої входили чинні народні депутати України. За даними слідства, учасники групи на систематичній основі отримували неправомірну вигоду за голосування у Верховній Раді України.
— NAB Ukraine (@nab_ukr) December 27, 2025
W ramach trwających działań Narodowe Biuro Antykorupcyjne prowadzi obecnie czynności w Komisji Transportu i Infrastruktury Rady Najwyższej Ukrainy. Informację o pracy śledczych w tej komisji potwierdziła w rozmowie z portalem Suspilne Julia Syrko z frakcji Hołos, która zasiada w tym gremium. W oświadczeniu podkreślono, że Funkcjonariusze Urzędu Ochrony Państwowej stawiali opór pracownikom NABU podczas prowadzenia czynności śledczych.
To kolejna głośna afera na Ukrainie. 10 listopada NABU i SAP ujawniły informacje dotyczące afery w ukraińskim sektorze energetycznym, polegającej j na „wypraniu” ok. 100 mln dolarów w ramach kontraktów dla państwowej spółki Energoatom. Według śledczych urzędnicy zamieszani w aferę mieli pobierać od firm współpracujących z Enerhoatomem łapówki na poziomie 10–15 proc. wartości kontraktów. Do tej pory zatrzymano pięć osób, a siedmiu kolejnym postawiono zarzuty. Zawieszono również Hermana Gałuszczenkę, ministra sprawiedliwości Ukrainy i byłego szefa resortu energetyki.
Wśród osób figurujących w śledztwie znajduje się Tymur Mindicz, jeden z najbliższych współpracowników prezydenta Ukrainy, który wyjechał z kraju zaledwie kilka godzin przed tym, jak antykorupcyjne organy śledcze rozpoczęły przeszukanie jego posiadłości. Jak informowało w listopadzie Radio Swoboda, Mindicz dostał się do Polski, korzystając z usług przedsiębiorstwa specjalizującego się w „szybkim przekraczaniu granicy”. Przez ponad miesiąc miejsce przebywania urzędnika pozostawało nieznane, aż dotarł do niego w Izraelu dziennikarz „Ukrainskiej Prawdy”.
Kresy.pl/ukrinform.ua
































