Po decyzji Donalda Trumpa o zablokowaniu tankowców objętych sankcjami płynących do i z Wenezueli Moskwa zarzuciła Stanom Zjednoczonym naruszanie prawa na Morzu Karaibskim. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ oceniła, że działania USA przypominają „piractwo”.
Po ogłoszeniu przez administrację Donalda Trumpa blokady morskiej wobec jednostek powiązanych z Wenezuelą rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych ostro skrytykowało tę decyzję. Według Moskwy Stany Zjednoczone dopuszczają się działań, które naruszają prawo międzynarodowe i destabilizują region. W czwartek do sytuacji odniosła się rzeczniczka rosyjskiej dyplomacji.
Od kilku miesięcy amerykańskie siły prowadzą na Morzu Karaibskim oraz we wschodniej części Oceanu Spokojnego operacje wymierzone — jak podaje Biały Dom — w sieci handlu narkotykami. 17 grudnia prezydent USA zarządził blokadę wszystkich tankowców objętych sankcjami, które wpływają do wenezuelskich portów lub je opuszczają. Od tego czasu wojsko USA przejęło co najmniej trzy statki.
Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa stwierdziła w czwartek: „Dziś jesteśmy świadkami zupełnego bezprawia na Morzu Karaibskim, gdzie odżywają dawno zapomniane kradzieże cudzego mienia, czyli piractwo i bandytyzm”.
Dodała: „Mamy nadzieję, że pragmatyzm i racjonalność prezydenta USA Trumpa pozwolą na znalezienie rozwiązań akceptowalnych dla obu stron, w ramach międzynarodowych norm prawnych”. Stwierdziła przy tym, że Moskwa opowiada się za „deeskalacją”.
Zacharowa kontynuowała: „Potwierdzamy nasze poparcie dla wysiłków rządu Nicolasa Maduro, mających na celu ochronę suwerenności i interesów narodowych oraz utrzymanie stabilnego i bezpiecznego rozwoju jego kraju”.
Zobacz: Trump ostro do prezydenta Kolumbii. „Pilnuj swojego tyłka”
reuters.com / Kresy.pl































