27 listopada 1866 roku w Irkucku dokonano egzekucji czterech przywódców powstania zabajkalskiego, uznawanego za ostatni akord walki po powstaniu styczniowym.
Powstanie zabajkalskie wybuchło 24 czerwca 1866 roku nad Bajkałem, gdy grupa polskich zesłańców skierowanych do budowy traktu rozpoczęła próbę zbrojnego wyrwania się z Syberii. Zryw był kontynuacją dążeń do walki o wolność, podjętych jeszcze w okresie powstania styczniowego.
Lepiej zginąć, niż żyć w kajdanach
„Po Powstaniu Styczniowym prawdopodobnie zesłano aż około 20 tys. osób, głównie na Syberię Wschodnią, między innymi nad Bajkał. Kierowano tam do robót ciężkich powstańców, którzy «mieli na sumieniu» najwięcej w okresie w powstania styczniowego. W samym Irkucku znalazło się dwa tysiące Polaków. W takiej zbiorowości musiało narodzić się dążenie do wydostania się z Syberii” — wyjaśniał serwisowi PAP prof. Wiesław Caban.
W miejscach, gdzie trafiali polscy zesłańcy, szybko zaczęły powstawać ośrodki konspiracji, w których rozważano plany ucieczek, a nawet możliwość wzniecenia zbrojnego wystąpienia. Tego rodzaju aktywność pojawiała się we wszystkich większych skupiskach Polaków, m.in. w Irkucku i Aleksandrowskim Zawodzie. W Listwienniczej, gdzie przebywał późniejszy współdowódca zrywu Gustaw Szaramowicz, działało nawet tajne pismo o charakterze powstańczym.
Niedostateczna ostrożność uczestników oraz denuncjacje części współwięźniów sprawiły, że władze carskie szybko poznały plany przygotowywanego zrywu. W odpowiedzi zdecydowano o skierowaniu najbardziej aktywnych spiskowców do prac przy budowie odcinka Kolei Transsyberyjskiej, tzw. „Krugobajkalskoj dorogi”.
Skupienie zesłańców w jednym miejscu stworzyło jednak warunki sprzyjające podjęciu próby ucieczki. Plan przedstawiony przez Narcyza Celińskiego zakładał utworzenie oddziału, rozbrojenie rosyjskich straży oraz przedarcie się przez mongolskie stepy do Bucharczyków i Chiwińców, którzy wówczas prowadzili walki z imperium rosyjskim.
Czytaj też: Powstanie Nadbajkalskie 1866
Zajęli Miszychę
24 czerwca powstańcy rozbroili konwojentów i ruszyli w kierunku granicy z Chinami, licząc na przedarcie się przez syberyjskie pustkowia i uzyskanie wsparcia lokalnej ludności, przede wszystkim Buriatów. Do marszu przyłączyło się około 250 zesłańców; kilkuset innych odmówiło udziału. Uciekinierzy zakładali, że po dotarciu do Chin możliwe będzie wydostanie się do Europy i powrót do dalszej walki o niepodległość.
Plan okazał się jednak nierealny w zetknięciu z realiami Syberii. W pierwszych dniach zrywu powstańcy opanowali Miszychę, rozbrajając tam stacjonujących żołnierzy. Informacja o wydarzeniach dotarła jednak 26 czerwca do Irkucka, skąd wysłano przeciw nim około tysiąca żołnierzy wspieranych przez dwa tysiące miejscowych.
28 czerwca doszło do decydującej bitwy pod Miszychą: rosyjski oddział zepchnął powstańców za rzekę Bystrą i rozbił ich dzięki przewadze broni palnej. Natarcie polskich kosynierów załamało się, a w starciu zginęło 38 uczestników, kolejne 12 zmarło później z odniesionych ran.
Po przegranym boju oddział Szaramowicza rozpadł się na trzy grupy. Dwie około 40-osobowe kolumny ruszyły w różne kierunki: ludzie Szaramowicza w stronę rzeczki Temnik, a grupa Władysława Kotkowskiego w kierunku Kiachty. Konni Narcyza Celińskiego podjęli wcześniej próbę przebicia się przez step selengiński. Wszystkie te odziały zostały kolejno rozbite — pod Ilingen 9 lipca, pod Ormante 14 lipca i pod Kiachtą 28 lipca — a ci, którzy przeżyli, dostali się do niewoli.
„Jutro będę rozstrzelany”
Konsekwencje były surowe. Czterech przywódców — Narcyza Celińskiego, Gustaw Szaramowicza, Władysława Kotkowskiego i Jakuba Reinera — skazano na śmierć i rozstrzelano w Irkucku 27 listopada 1866 roku. Pozostali uczestnicy usłyszeli wyroki katorgi, przedłużonego zesłania, chłosty lub ciężkich prac. Niewielką część uniewinniono.
Ci, którzy mieli prawo pożegnać się z rodzinami, nie doczekali wysłania listów — korespondencja została zatrzymana przez rosyjską cenzurę. W jednym z takich niewysłanych listów Szaramowicz pisał do ojca: „Jutro umieram, ale 32 lata żyłem uczciwie. Przyczyną uczciwości mojej Ty; przyczyną śmierci mojej — ja. Posłano nas daleko; nam chciało się iść jeszcze dalej; ja byłem naczelnikiem; broń była w robocie; do starych klęsk dodała się nowa; rząd to nazwał buntem — i jutro będę rozstrzelany”.
Choć z militarnego punktu widzenia powstanie zabajkalskie nie mogło zakończyć się sukcesem, w pamięci uczestników i późniejszych świadków zapisało się jako wyraz instynktu wolności, który nie wygasł nawet po klęsce powstania styczniowego. Właśnie dlatego uznawane jest za symboliczny finał polskich zmagań zbrojnych z Rosją w XIX wieku.
Kresy.pl / PAP
Czytaj też: Nieludzka ziemia











