Powstanie Nadbajkalskie 1866

Dosyć mało znanym epizodem w historii polskich walk niepodległościowych, był zryw polskich zesłańców zwany w historiografii Powstaniem Nadbajkalskim. Powstanie to wybuchło 24 czerwca 1866 w Kraju Zabajkalskim. Jego organizatorami byli uczestnicy Powstania Styczniowego, zesłani po jego upadku w rejon jeziora Bajkał.

Zobacz także:

Bitwa pod Miszychą VII 1866 w pamiętnikarskiej relacji Piotra Deręgowskiego

W poszczególnych skupiskach Polaków bardzo szybko zaczęły zawiązywać się ogniska konspiracji, snuto plany ucieczki, a nawet wzniecenia powstania. Ferment istniał we wszystkich miejscowościach, w których znajdowali się polscy zesłańcy, m.in. w Irkucku i Aleksandrowskim Zawodzie. W Listwiennicza, gdzie przebywał jeden z przyszłych dowódców powstania Gustaw Szaramowicz, wydawano nawet tajne pismo powstańcze.

Niestety niedostateczna czujność, a także denuncjacje współwięźniów spowodowały, że o planach powstania szybko dowiedziały się władze carskie. Rosjanie postanowili zatem wysłać dużą część „buntowników” do budowy jednego z odcinków Kolei Transsyberyjskiej – tzw „Krugobajkalskoj dorogi”. Dzięki temu jednak zesłańcy mogli znaleźć się w jednym miejscu i spróbować urzeczywistnić plan ucieczki. Projekt przedstawiony przez Narcyza Celińskiego przewidywał zorganizowanie oddziału, rozbrojenie straży i przedarcie się przez mongolskie stepy do Bucharców i Chiwińców walczących wtedy z Rosjanami.

W maju 1866 Rosjanie rozpoczęli wysyłkę, która trwała do połowy lipca. Polaków rozlokowano w Myszysze, Kułtuku, Murinie i Lichanowej. Praca przy budowie kolei miała odbywać się na odcinku 200 wiorst. 700 zesłańców, mieszkających w prowizorycznych szałasach, podzielonych na szlachtę i nie-szlachtę, pracowało po 13 godzin na dobę pod czujnym okiem 133 kozaków. Tu jednak plany powstańcze przybrały na sile. W Kułtuku, gdzie organizatorem spisku był Szaramowicz jawnie kuto kosy i noże. Jak mówił Szaramowicz: Mamy przed sobą dwie drogi, albo zdechnąć jak bydło wśród ciężkiej pracy albo spróbować uwolnić się: jeśli nawet zginiemy, to z orężem w ręku, walcząc o swą wolność. W związku z tym, że znaleźli się denuncjanci, Celiński przebywający w Murinie zdecydował się rozpocząć powstanie. Wysłał odezwę do Szaramowicza i Kwiatkowskiego: Musimy dokonać szybko cośmy postanowili. Czekać dalej nie można. Ja pierwszy zacznę powstanie. Tymczasem Arcimowicz niech idzie z oddziałem na północ wzdłuż brzegów Bajkału. Rozkaz ściśle wypełnić. Odpowiedź niepotrzebna. Celiński.

Szaramowicz i jego ludzie rozbroili kozaków i połączywszy się z oddziałem Kwiatkowskiego ruszyli na spotkanie Celińskiego, zabierając konie i broń z rosyjskich stacji pocztowych. Po drodze powstańcy napotkali konwój pocztowy, któremu zabrali broń i 250 rubli zostawiając w zamian kwity z podpisem Syberyjski Legion Wolnych Polaków. Koncentracja wojsk powstańczych nastąpiła w Miszysze, gdzie wybrano władze powstańcze i ustalono ostateczny plan; zdecydowano się ruszyć na Kiachtę a stamtąd do Chin. Tymczasem władze rosyjskie zmobilizowały przeciwko powstańcom ponad tysiąc żołnierzy, w tym konną artylerię. Z Kułtuku w pościgu za powstańcami wysłano konny pułk kozaków Lisowskiego, natomiast do Miszychy z Irkucka wyruszył oddział żołnierzy pod dowództwem majora Rika, który miał zagrodzić Polakom drogę do Kiachty. Walka była nieunikniona. Szaramowicz i Celiński postanowili więc oprzeć się o rzekę Myszychę, zniszczyć przewozy dla zabezpieczenia tyłów i podjąć walkę z majorem Rykiem. Powstańców było około 300 (reszta bowiem już wcześniej odstąpiła od powstania), byli słabo uzbrojeni – część w wojskowe karabiny, broń myśliwską, rewolwery i pałasze – a większość w lance i kosy. Brakowało także amunicji. 28 czerwca nad Miszychą pojawił się 90 osobowy oddział majora Ryka. Doszło do starcia i wymiany ognia. Jednak nadejście wiadomości, że kozacy Lisowskiego szykują się do przeprawy spowodowała panikę i rozproszenie polskich oddziałów. W potyczce zginęło siedmiu powstańców. Poległych pochowano, a na ich grobie Rosjanie umieścili później krzyż z napisem: Zdieś pogrebleny wzbuntowawszyjesia Polskije Miatieżniki ubityje wo wremia pierestrełki 28 junija 1866 goda. Ci którzy zdołali zbiec, przez kilkanaście dni błąkali się po okolicznych lasach żywiąc się jagodami i surowym mięsem kaczek i piskląt. Uciekinierów wyłapywano, bito, wiązano i odstawiano do Irkucka. W przeciągu dwóch tygodni Rosjanie przy masowym udziale włościan złapali niemal wszystkich.

Ostatecznie w bitwie i pościgu zginęło 29 powstańców, 2 zmarło z ran, 2 uciekło, ujęto 688 (w tym znaczna część która odmówiła udziału w walce). Po stronie rosyjskiej straty wyniosły 2 oficerów, kozak i 3 chłopów.

Drugim aktem tragedii był sąd, który odbył się w Irkucku. 21 XI 1866 zapadł wyrok. Skazanych podzielono na 4 kategorie w zależności od „wagi przewinienia”. Wszystkich z pierwszej kategorii, łącznie 7 osób, skazano na śmierć. Ze 194 oskarżonych z drugiej kategorii co dziesiątego na rozstrzelanie, resztę na chłostę i dożywotnią katorgę w kopalniach ołowiu. 82 z trzeciej kategorii skazano na dożywotnią kopalnię i pędzenie przez rózgi, wreszcie pozostałych 133 na ścisły nadzór i kajdany. Ostatecznie władze „złagodziły” wyrok: 4 osoby skazano na rozstrzelanie (Szaramowicza, Celińskiego oraz Władysława Kotkowskiego i Jakuba Reinera), drugą kategorię na dożywotnie zesłanie, trzecią na 12 lat katorgi i czwartą na rok kajdan. Egzekucję wykonano 27 XI w Irkucku. Tragedia powstańców Zabajkalskich odbiła się szerokim echem w Polsce. Pod wrażeniem egzekucji Kornel Ujejski napisał wiersz Na zgon rozstrzelanych w Irkucku:

Lepsza nam kula, niźli takie życie!

Rzekli, powstali, rozbroili zbirów;

A gdy broń mieli, to w pierwszym zachwycie

Błysnęła ku nim ziemia łez i kirów.

Potem pustynia, skąd niema wychodu

Bój gdzie szczęśliwsi giną, – męki głodu

I znowu dawne pęta. – Sąd otwarty…

Dla katów spisy żeru… Czy słyszycie?

Padł strzał – i drugi – i trzeci – i czwarty!

Dawid Trześniewski

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. doliwaq
    doliwaq :

    Nie dziwię się, że nie mówi się o tym powstaniu – tak wielkie plany snuto, tak wielkie były nadzieję – a skończyło się marnie i haniebnie. Po krótkiej walce z mniejszym liczebnie przeciwnikiem powstańcy się rozproszyli i zostali wyłapani po to by stanąć przed sądem. Żałosny koniec.