Afera korupcyjna na Ukrainie zaostrzyła spór w rządzie Włoch w sprawie dalszego wsparcia dla Kijowa. Wicepremier Matteo Salvini ostrzega przed ryzykiem nadużyć, podczas gdy minister obrony Guido Crosetto apeluje o utrzymanie pomocy wojskowej i humanitarnej.
W piątek wicepremier Włoch Matteo Salvini oświadczył, że dalsze zwiększanie pomocy dla Ukrainy nie przyczyni się do zakończenia wojny z Rosją, a może jedynie „napędzać dalszą korupcję”. Wskazał, że ma to związek z najnowszym skandalem korupcyjnym na Ukrainie. Słowa polityka, cytowane przez agencję ANSA, wywołały napięcia we włoskiej koalicji rządzącej.
Skandal, do którego odnosił się Salvini, dotyczy nieprawidłowości na dużą skalę w państwowej spółce Energoatom. Ukraińskie media, w tym agencja UNIAN, opisują go jako jedną z najpoważniejszych afer ostatnich lat, wskazując, że jednym z głównych podejrzanych jest osoba z najbliższego otoczenia prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. W wyniku dochodzenia dotyczącego rzekomego procederu korupcyjnego o wartości 100 mln dolarów ukraiński prezydent wezwał do dymisji dwóch ministrów. Afera w Kijowie wzbudziła niepokój części państw Unii Europejskiej, obawiających się o wiarygodność systemu kontroli nad środkami pomocowymi, zwłaszcza w momencie, gdy Ukraina zabiega o kolejne pakiety finansowe.
— Wydaje mi się, że pojawiają się skandale korupcyjne obejmujące ukraiński rząd, więc nie chciałbym, aby pieniądze włoskich pracowników i emerytów napędzały dalszą korupcję — powiedział Salvini. Wicepremier Włoch dodał, że nie wierzy, by wysyłka broni mogła rozwiązać problem, wskazując na postępy armii rosyjskiej.
Stanowisku temu sprzeciwił się minister obrony Guido Crosetto, przedstawiciel partii Bracia Włosi. Ocenił, że rezygnacja z pomocy byłaby „absurdalna”.
— Staramy się pomóc cywilom, którzy doświadczają 93 procent rosyjskich ataków — podkreślił Crosetto. Minister zaznaczył, że nie można oceniać Ukrainy na podstawie „dwóch skorumpowanych osób”.
Rząd w Rzymie zatwierdził właśnie dwunasty pakiet pomocy wojskowej dla Ukrainy i deklaruje wsparcie w przezwyciężeniu kryzysu energetycznego zimą. W rządzie trwa jednak dyskusja dotycząca udziału Włoch w inicjatywie NATO zakładającej zakup amerykańskiej broni dla Kijowa.
W tle sporu pojawiają się reakcje innych państw UE. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz w rozmowie telefonicznej z Zełenskim wezwał do zaostrzenia walki z korupcją, a premier Węgier Viktor Orbán wykorzystał aferę Energoatomu, przedstawiając ją jako przykład rozkradania zachodniej pomocy.
Na Ukrainie coraz szersze kręgi zatacza afera korupcyjna, w której centrum znalazł się bliski znajomy prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, Tymur Mindicz. To bardzo bliski nieoficjalny współpracownik prezydenta, a także biznesmen medialny. W ramach należącego do niego Kwartału 95 Zełenski produkował swoje programy przed rozpoczęciem kariery politycznej. Mindicz jeszcze w październiku miał udać się do Izraela. Jego matka była aktywistką Żydowskiej Wspólnoty Dniepru. Ojciec – Myhajło wyjechał do Izraela, gdzie zmarł.
10 listopada br. NABU i Prokuratura Antykorupcyjna Ukrainy rozpoczęły szeroko zakrojoną operację, mającą na celu wykrycie korupcji w sektorze energetycznym. NABU poinformowało o korupcyjnym procederze wpływu na strategiczne przedsiębiorstwa sektora państwowego, w tym w Energoatomie.
Funkcjonariusze ukraińskich służb przeprowadzili przeszukania w siedzibie tej spółki oraz u ministra sprawiedliwości, Hermana Hałuszczenki. NABU opublikowało część nagrań związanych z tą sprawą, w których pojawiają się takie osoby, jak przedsiębiorca Tymur Mindicz (pod pseudonimem „Karlson”), minister sprawiedliwości oraz były minister energetyki Herman Hałuszczenko (pseudonim „Profesor”), dyrektor wykonawczy w Energoatomie Dmytro Basow („Tenor”), a także były doradca Hałuszczenki, Ihor Myroniuk („Rocket”).
Zgodnie z ustaleniami śledczych ta zorganizowana grupa przestępcza regularnie uzyskiwała nienależne korzyści od kontrahentów Energoatomu w wysokości od 10 do 15 procent wartości kontraktów. Udokumentowało też przekazanie pieniędzy ze spółki byłemu wicepremierowi.
Czytaj także: Minister energetyki Ukrainy podała się do dymisji wobec afery korupcyjnej
Jak informowaliśmy we wtorek podejrzenia co do Mindycza ma i amerykańskie Federalne Biuro Śledcze (FBI) i wkrótce może on zostać formalnym figurantem jego śledztwa. Amerykańskie postępowanie ma dotyczyć działalności spółki offshore zarejestrowanej na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych, oraz osoby określanej pseudonimem „Sugarman”. Źródła Ukraińskiej Prawdy wskazują, że chodzi o ukraińskiego biznesmena Mychajłę Cukermana. Cukerman miał mieć wpływ na działanie największego ukraińskiego portu w Odessie.
Czytaj także: Afera korupcyjna w ukraińskiej energetyce. Premier zapowiada audyt wszystkich firm państwowych
Kresy.pl / Reuters































