Będący do niedawna prezesem NIK Marian B. otrzymał w środę zarzuty popełnienia przestępstwa podżegania innych osób do ujawnienia tajemnicy skarbowej.
Zarzuty takie stawia mu Prokuratura Regionalna w Białymstoku. Śledztwo w tej sprawie toczy się od 2019 r. Zostało więc rozpoczęte za rządów Prawa i Sprawiedliwości, która to partia wysunęła Mariana B. na tak ważne stanowisko. Śledztwo wszczęto po zawiadomieniu Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Generalnego Inspektora Informacji Finansowej oraz grupy posłów z klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej, podejrzewających sfałszowanie oświadczenia majątkowego prezesa NIK.
Z czasem śledczy zainteresowali się synem Mariana B. – Jakubem, który stał się podejrzanym o wyłudzenie z Narodowego Funduszu Rewaloryzacji Zabytków Krakowa około 120 tys. zł na renowację kamienicy oraz wyłudzenie prawie 80 tys. zł podatku VAT.
Z kolei były już dyrektor Izby Skarbowej w Krakowie Tadeuszowi G. miał kilkukrotnie ujawnić Marianowi B. tajemnicę skarbową. W przeciwieństwie do Mateusza B., Tadeusz G. przyznał się do zarzucanych mu czynów.
Sam prezes NIK miał, według śledczyć, zaniżyć w deklaracjach podatkowych za lata 2015-2020 przychody z dzierżawy kamienicy w Krakowie, co miało mu pozwolić uniknąć zapłaty 50 tys. zł podatku dochodowego.
W czasie swojej prezesury Marian B. objęty był immunitetem. Choć wniosek o jego uchylenie wpłynął do Sejmu w 2019 r., poprzedni parlament nie zdołał odnieść się do niego do końca swojej kadencji. Immunitet, z powodu wykroczenia przekroczenia prędkości, Sejm uchylił mu w czerwcu zeszłego roku.
24 września bieżącego roku zakończył on swoją kadencję.
“Media podały informacje o zarzutach wobec mnie. Zapoznałem się z ich treścią i nie przyznałem do żadnego z nich. Jest to wynik nagonki politycznej, którą rozkręciła poprzednia władza. Złożyłem już stosowne wyjaśnienia i będę bronił swojego dobrego imienia oraz mojej rodziny” – napisał w oświadczeniu przytoczonym przez Polsat sam Marian B.
polsatnews.pl/kresy.pl































