Izrael ogłosił powrót do zawieszenia broni w Strefie Gazy po śmiercionośnych nalotach, wskazywanych jako odpowiedź na atak Hamasu. Donald Trump podkreślił, że rozejm pozostaje w mocy, mimo incydentu, który – jego zdaniem – mógł być wynikiem działań nieautoryzowanych przez przywódców Hamasu.
Siły Zbrojne Izraela poinformowały o przywróceniu zawieszenia broni w Strefie Gazy. Decyzja zapadła po serii izraelskich nalotów z niedzieli, w których zginęło 45 osób. Jak twierdzi strona izraelska, ataki były odpowiedzią na wcześniejszy incydent, w którym Hamas miał zaatakować izraelskie wojsko, zabijając dwóch żołnierzy.
Prezydent USA Donald Trump, zapytany o sytuację w regionie, zapewnił, że obowiązujące od 10 października zawieszenie broni pozostaje w mocy. Rozejm wszedł w życie po tym, jak zarówno Hamas, jak i Izrael zaakceptowały pierwszy etap 20-punktowego planu pokojowego opracowanego przez administrację Trumpa. Amerykańskie władze podkreślają, że nie ma pewności, czy za atakiem na żołnierzy izraelskich rzeczywiście stoi kierownictwo Hamasu.
Czytaj także: Izrael naruszył rozejm atakując Palestyńczyków
„Musimy zorientować się, co się dzieje. Chcemy upewnić się, że będzie bardzo spokojnie z Hamasem” – powiedział Trump w niedzielę. Zaznaczył, że odpowiedzialni za incydent mogli działać bez wiedzy przywódców organizacji. Dodał również, że niezależnie od okoliczności, sytuacja musi zostać właściwie rozwiązana.
W niedzielę izraelska armia oskarżyła Hamas o złamanie rozejmu, wskazując na ataki palestyńskich bojowników na izraelskie wojska w Rafah, na południu Strefy Gazy. Premier Binjamin Netanjahu ostrzegł, że każda agresja spotka się odpowiedzią. Izraelski minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben-Gwir wezwał Netanjahu do wznowienia działań militarnych.
Zobacz: Trybunał w Hadze odrzucił wniosek Izraela o uchylenie nakazu aresztowania Netanjahu
aa.com.tr / Kresy.pl
































