Ferdinand Gehringer, ekspert ds. bezpieczeństwa, ocenił gotowość Niemiec na wypadek sytuacji nadzwyczajnej na zaledwie cztery do pięciu punktów w dziesięciostopniowej skali. W rozmowie z dziennikiem „Welt” wskazał poważne braki w zakresie obrony cywilnej i zalecił obywatelom przygotowanie się na 72-godzinną samowystarczalność w razie wojny z Rosją.
Ekspert ds. bezpieczeństwa Ferdinand Gehringer ocenił, że Niemcy nie są odpowiednio przygotowane na ewentualny kryzys lub konflikt zbrojny. W wywiadzie dla dziennika „Welt” przyznał, że poziom gotowości państwa do sytuacji nadzwyczajnej można obecnie określić na cztery do pięciu punktów w skali dziesięciopunktowej.
„Choć trwają przygotowania militarne, nie jesteśmy wystarczająco przygotowani, zwłaszcza w sferze cywilnej” – stwierdził Gehringer. Zwrócił uwagę, że Federalny Urząd Ochrony Ludności i Pomocy w Katastrofach (BBK) zaleca, by gospodarstwa domowe posiadały zapasy podstawowych produktów spożywczych wystarczające na dziesięć dni. Według eksperta takie zalecenie jest jednak w praktyce trudne do zrealizowania, szczególnie w przypadku rodzin lub osób mieszkających wspólnie.
Gehringer uznał, że przygotowanie zapasów na trzy dni byłoby już realnym krokiem naprzód. „W mojej opinii, potraktowanie poważnie 72-godzinnej izolacji i zapewnienie sobie w tym czasie dostępu do wody, żywności, energii elektrycznej i materiałów grzewczych to znaczący postęp. Osoby, które w pierwszych godzinach kryzysu będą w stanie samodzielnie zadbać o swoje podstawowe potrzeby, mogą odciążyć służby odpowiedzialne za zarządzanie kryzysowe. Dzięki temu będą one mogły skoncentrować się na najważniejszych aspektach sytuacji” – podkreślił.
Zobacz też: FAZ: Niemcy przygotowują się do wojny. Przygotowali liczący 1000 stron plan
Ekspert przedstawił również możliwe scenariusze zagrożeń, jakie mogą wystąpić w przypadku eskalacji konfliktu. Wśród nich wymienił celowe kampanie dezinformacyjne wymierzone w kluczowe sektory infrastruktury, zwłaszcza w system finansowy. Ostrzegł też przed ryzykiem cyberataków na infrastrukturę komunalną i strategiczną – od zakłóceń w dostawie mediów po sabotaż sieci energetycznych, telekomunikacyjnych i kolejowych.
„Kluczowym zagadnieniem jest to, że nie możemy oddzielać wydarzeń militarnych na wschodniej flance od hybrydowych ataków na infrastrukturę i systemy komunikacji w Niemczech. Jeśli sytuacja rozwinie się w niekorzystnym kierunku, te zjawiska będą się nakładać i wzajemnie przenikać” – zaznaczył Gehringer.
Zobacz też: “Od dawna nie jesteśmy w stanie pokoju” – uważa niemiecki generał
Kresy.pl/Welt































