Podczas Szczytu Migracyjnego w Monachium minister Marcin Kierwiński stanowczo odrzucił możliwość udziału Polski w mechanizmie relokacji migrantów. Jak podkreślił, nasz kraj wspiera ochronę granic, ale nie zaakceptuje rozwiązań, które mogłyby zagrozić jego bezpieczeństwu.
W sobotę w trakcie Szczytu Migracyjnego w Monachium, gdzie spotkali się przedstawiciele kilku państw UE oraz unijny komisarz ds. migracji Magnus Brunner, szef polskiego MSWiA Marcin Kierwiński jasno określił stanowisko rządu w sprawie polityki migracyjnej.
Minister podkreślił, że Polska sprzeciwia się jakimkolwiek formom relokacji migrantów, niezależnie od unijnych propozycji czy presji.
„Nie ma mowy, abyśmy zgodzili się, mówimy to naszym partnerom bardzo otwarcie, na jakiekolwiek przepisy dotyczące relokacji” – oświadczył.
Dodał również, że bezpieczeństwo obywateli i granic Polski jest priorytetem.
„Nie zgodzimy się na żadne rozwiązanie, jeżeli chodzi o kwestie migracyjne, które zagrażałoby bezpieczeństwu Polski, bądź Polaków” – zaznaczył minister.
Zobacz: Pakt migracyjny. Bryłka: liczby imigrantów do relokacji nie będą podawane do publicznej wiadomości
Kierwiński wskazał na konieczność dalszej współpracy w ramach UE, jednak podkreślił, że pakt migracyjny nie odpowiada obecnej sytuacji. Zwrócił także uwagę, że Polska już teraz ponosi duże koszty ochrony wschodniej granicy Unii, inwestując ponad 2 miliardy złotych w zabezpieczenie granicy z Białorusią.
Jak poinformował, w 2025 roku polskie służby zatrzymały blisko 25 tysięcy osób, które próbowały nielegalnie przekroczyć granicę, by dostać się dalej do państw UE.
„To jest nasz polski wkład w obronę granic całej Unii Europejskiej” – podsumował szef MSWiA.
Czytaj także: Pakt migracyjny. Szef MSWiA: Polska chce być zwolniona, ale jeśli zostanie wdrożony, to będzie go realizować
wiadomosci.wp.pl / Kresy.pl































