Choć Litwa planuje przeznaczyć pół miliarda euro na rozwój obrony powietrznej, dowódca jej sił zbrojnych przyznaje, że ochrona przed dronami nie będzie pełna.
W ciągu kilku najbliższych lat Litwa zamierza zainwestować 500 milionów euro w rozwój systemów obrony powietrznej. Jednak, jak zaznacza Dowódca Sił Zbrojnych Litwy, generał Raimundas Vaikšnoras, kraj nie będzie w stanie całkowicie zabezpieczyć swojej przestrzeni powietrznej przed zagrożeniem ze strony dronów.
Generał podkreślił w poniedziałkowej rozmowie z LRT, że pełna ochrona powietrzna przed tego typu zagrożeniem wymagałaby nie pół miliarda, a dziesiątek miliardów euro. „Zarządzanie oczekiwaniami jest bardzo ważne. Uwaga będzie skupiona na strategicznych miejscach, nie tylko na granicach” – zaznaczył Vaikšnoras.
Szef litewskiej armii wskazał również, że skuteczna obrona wymagałaby wydatków sięgających aż 10 proc. PKB kraju, co obecnie jest nierealne.
Czytaj: „Mur dronowy”. Londyn i Kijów budują wspólny system obrony
Mimo ograniczeń finansowych, litewska armia planuje inwestować w mobilność systemów obrony powietrznej, tak by można było je błyskawicznie przemieszczać w odpowiedzi na zagrożenia.
Vaikšnoras zaznaczył, że również NATO nie dysponuje obecnie uniwersalnym rozwiązaniem pozwalającym na skuteczne wykrywanie i neutralizowanie dronów. Wspomniał, że rozpoczęto niedawno operację Eastern Sentry, której celem jest wspieranie państw członkowskich w czasie, gdy dopiero tworzą one własne systemy obronne.
Zobacz także: Szef MON: UE powinna sfinansować mur dronowy na wschodniej flance
lrt.lt / Kresy.pl































