W Moskwie prawie tysiąc osób ustawiło się w kolejce do kancelarii prezydenta Władimira Putina, by złożyć skargi dotyczące spraw społecznych i środowiskowych. Organizatorzy podkreślają, że była to legalna forma aktywności obywatelskiej, a nie demonstracja.
W sobotę w Moskwie odnotowano jedną z największych w ostatnich miesiącach akcji obywatelskich związanych z działalnością opozycji. Przed kancelarią prezydenta Władimira Putina, mieszczącą się w pobliżu Kremla, zebrało się od kilkuset do nawet tysiąca osób, które przyszły, by złożyć pisemne skargi. Dotyczyły one kwestii społecznych, problemów środowiskowych i urbanistycznych.
Demonstracje przeciwko Putinowi i prowadzonej przez Rosję wojnie na Ukrainie stały się rzadkością w obliczu restrykcyjnych przepisów, zakazujących publicznej krytyki armii. Od początku inwazji wiele osób zostało ukaranych grzywnami, trafiło do więzień lub zmuszono je do emigracji.
Organizatorzy sobotniej akcji, wśród których znaleźli się były kandydat na prezydenta Borys Nadieżdin i opozycjonistka Julia Galjamina, podkreślali, że „masowe składanie petycji” nie było protestem, lecz zgodną z prawem formą uczestnictwa obywatelskiego, której nie można zakazać.
Niezależne media, takie jak Sotavision, RusNews czy Activatica, a także świadkowie wydarzeń relacjonowali, że długość kolejki sięgała od 70 do nawet 115 metrów. Według jednego z organizatorów, cytowanego przez portal śledczy Agentstwo, w pewnym momencie w kolejce stało około 400 osób. Całe wydarzenie trwało około pięciu i pół godziny.
Szacunki liczby uczestników różniły się – mówiono o 800 do 1000 osobach – przy czym danych tych nie udało się niezależnie zweryfikować.
Składane petycje dotyczyły m.in. ochrony terenów zielonych i zabytków architektury, sprzeciwu wobec planów budowy dróg płatnych, projektów wyburzeniowych czy ograniczeń w świadczeniach socjalnych. Niektóre grupy przekazywały jednorazowo setki stron podpisów. „Społeczny gniew i chęć uczestniczenia w życiu miasta nie mogą zostać zakazane” – napisała Galjamina w serwisie Telegram.
Uczestnicy zauważyli, że pracownicy kancelarii Putina przyjmowali dokumenty szybciej niż zwykle, co miało zapobiec powstawaniu długich kolejek.
Według organizatorów frekwencja była znacznie wyższa niż w czasie wcześniejszych tegorocznych kampanii petycyjnych, dotyczących m.in. prawa o uśmiercaniu zwierząt czy zmian w planach zagospodarowania przestrzennego.
Ostatnim wydarzeniem o podobnej skali była akcja z marca 2024 roku, w czasie wyborów prezydenckich, gdy przeciwnicy Putina namawiali obywateli, by tłumnie ustawiali się przy urnach w samo południe w ramach inicjatywy „Południe przeciwko Putinowi”.
Kresy.pl/The Moscow Times































