Dziewięciu funkcjonariuszy zostało rannych w nocnych starciach z zamaskowanymi napastnikami uzbrojonymi w metalowe pręty i koktajle Mołotowa, którzy zaatakowali kierowców na jednej z głównych dróg prowadzących do centrum Limoges.
Francuskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało o wysłaniu oddziału prewencji policji w celu wsparcia lokalnych organów ścigania. Dziesiątki zamaskowanych napastników atakowało samochody na ruchliwej drodze i starło się z policją wczesnym rankiem w sobotę w mieście Limoges w środkowej Francji.
W nocnych starciach z piątku na sobotę rannych zostało dziewięciu policjantów, jak podają władze, które podejrzewają, że doszło do wystąpienia jednego z lokalnych gangów, jak zrelacjonowała France24.
Uzbrojeni napastnicy wkroczyli na drogę RN141 i próbowali ją zablokować podczas starcia z policją, poinformowali urzędnicy. „Było tam od 100 do 150 zamaskowanych osób uzbrojonych w koktajle Mołotowa, fajerwerki, kamienie, żelazne pręty i kije baseballowe” – powiedział agencji AFP Laurent Nadeau, z lokalnej policji. Funkcjonariusze odpowiedzieli gazem łzawiącym i strzałami z broni gładkolufowej.
Burmistrz Limoges Emile Roger Lombertie nazwał uczestników zamieszek „miejską partyzantką”. „Są zorganizowani, mają strukturę, plan, broń” – powiedział. „To nie był spontaniczny protest, żeby się na coś skarżyć. Bez pretekstu, bez niczego. Chodzi o zniszczenie czegoś i pokazanie, że teren należy do ciebie” – dodał Lombertie. Kierowcy byli „w szoku”.
Prokuratorzy poinformowali, że pojazdy, w niektórych przypadkach z rodzinami i dziećmi, zostały zaatakowane, ale nie ma natychmiastowych doniesień o rannych kierowcach. „Żaden z kierowców nie został zaatakowany fizycznie. Jednak kilku jest szczególnie zszokowanych” – napisali prokuratorzy w oświadczeniu.
Niedaleko, w Val de l’Aurence, zamieszki wybuchły jeszcze 14 lipca, czyli w główne święto narodowe Francji. Lombertie powiedział, że ta „bardzo biedna dzielnica, zamieszkana przez młodych ludzi z imigranckich środowisk” stała się „strefą bezprawia”.
Prokurator z Limoges, Emilie Abrantes, powiedziała, że chociaż dzielnica jest „znana” z handlu narkotykami, nie ma dowodów łączących te niepokoje z niedawnymi śledztwami w tej sprawie. Francuskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ogłosiło w sobotę plany wysłania do miasta specjalnych sił bezpieczeństwa.
Czytaj także: Zamieszki po triumfie PSG: Prawie 300 osób zatrzymanych w Paryżu [+VIDEO]
france24.com/kresy.pl































