W dniach 16–17 lipca 1943 roku, w czasie trwającego ludobójstwa na Wołyniu, znaczne siły Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), wspierane przez Ukraińców z sąsiednich miejscowości, dokonały brutalnej masakry ludności polskiej we wsi Kupowalce, położonej w gminie Brany, w powiecie horochowskim województwa wołyńskiego.

Mimo wcześniejszych dobrych relacji z ukraińskimi sąsiadami wieś została niespodziewanie zaatakowana. Mieszkańcy Kupowalec byli wcześniej zapewniani, że UPA walczy jedynie z Niemcami. Za pośrednictwem ukraińskiego sołtysa przekazywali również na rzecz UPA daniny w postaci żywności i odzieży.

16 lipca około południa do Kupowalec wjechały z kilku stron furmanki z uzbrojonymi upowcami. Napastnicy posiadali broń palną, a także noże, siekiery i szable. Rozproszyli się po wsi i rozpoczęli masowe mordy na Polakach.

Zaskoczona ludność próbowała ratować się ucieczką na pobliskie pola, ukrywając się w zbożu. Nieliczna samoobrona nie była w stanie podjąć skutecznej walki. Upowcy przeczesywali okolicę, wyłapując i dobijając uciekających.

„Ci, którzy mieszkali blisko lasu, nie spodziewali się tego i zostali potraktowani najokrutniej. A ci, którzy byli bliżej [centrum], uciekali w stronę [rzeki] Gniłej Lipy. Nie wszystkim się udało, bo nie wszyscy mogli pokonać rwącą rzekę” – wspominał Krzysztof Gilewicz, jeden z ocalałych z kupowaleckiej rzezi.

Do ataku dołączyła ukraińska ludność z sąsiednich wsi, która do wieczora zajmowała się rabowaniem mienia pomordowanych. Następnego dnia, 17 lipca, upowcy wrócili, aby przeszukać wieś i pola w poszukiwaniu ocalałych i rannych. Kupowalce zostały doszczętnie spalone, a budynek szkoły wysadzono w powietrze.

Ci, którym udało się przeżyć, znaleźli schronienie w pobliskim Horochowie oraz w rejonie stacji kolejowej, gdzie obecność niemieckiej żandarmerii zapewniała chwilowe bezpieczeństwo. Część mężczyzn wróciła następnie do wsi, odnajdując kilkoro ocalałych, w tym Halinę Gilewicz, ukrywaną przez ukraińskiego sąsiada Wasyla Tkaczuka w stogu siana.

Dokładna liczba zamordowanych nie jest znana. Baza Ofiar Zbrodni Wołyńskiej Instytutu Pamięci Narodowej podaje około 150 ofiar. Krzyż upamiętniający pomordowanych, ustawiony w miejscu nieistniejącej już wsi, wymienia liczbę 130 zabitych. Krzysztof Gilewicz twierdził natomiast, że udało mu się ustalić nazwiska 216 zamordowanych mieszkańców.

„Wielu Ukraińców było wtedy przeciwnych temu, co się dzieje. Było wielu Ukraińców, którzy pomagali swoim polskim sąsiadom. My wszyscy, którzy to przeżyliśmy, jesteśmy dozgonnie wdzięczny tym ludziom, którzy nie bali się pomagać, choć to groziło im utratą życia” – podkreślał w 2023 roku Gilewicz.

Nadal nie znamy miejsc, liczb, nazwisk

Do dziś nie znamy dokładnej liczby ofiar ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA. Wciąż brakuje pełnego wykazu miejscowości, w których dochodziło do mordów na ludności polskiej. Mimo że od tamtych tragicznych wydarzeń minęło już ponad osiemdziesiąt lat, nadal nie dysponujemy kompleksową mapą dołów śmierci ani pełnym spisem cmentarzy, pojedynczych i zbiorowych mogił, w których spoczywają obywatele II Rzeczypospolitej – ofiary jednej z największych zbrodni na ludności cywilnej w czasie II wojny światowej.

Szacuje się, że łącznie polskich ofiar banderowców na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej mogło być od 100 do 120 tysięcy w około 4 tysiącach miejscowości.

Czytaj też:

Tak powstały sotnie UPA

Swoje ofiary UPA nabijała na pale. Zbrodnia w Janowej Dolinie

Kresy.pl / PAP

 

Tagi: , , , ,
forma płatności