Straż Graniczna wprowadziła nową interpretację prawną dotyczącą przejmowania niepełnoletnich migrantów bez opiekunów z Niemiec. Jak przekazał wicemarszałek Krzysztof Bosak, funkcjonariusze w przypadku wątpliwości co do wieku cudzoziemców stosują badania dentystyczne i prześwietlenia kości nadgarstka.
Według informacji przekazanych w niedzielę przez wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Bosaka, Straż Graniczna przyjęła ostatnio nową interpretację prawną dotyczącą przyjmowania nieletnich imigrantów przekazywanych przez Niemcy. Zgodnie z nowym podejściem, funkcjonariusze odmawiają przejęcia niepełnoletnich cudzoziemców, którzy przybywają bez opiekunów.
Bosak poinformował, że „jeśli są z opiekunami, to w większości są puszczani wolno. Jeśli mają zostać w ośrodku, to trafiają do najlepszego ‘hotelu’ SG, który jest w Lesznowoli”. W przypadkach, gdy cudzoziemiec przekazany przez stronę niemiecką twierdzi w Polsce, że jest niepełnoletni, choć według niemieckich dokumentów jest pełnoletni, Straż Graniczna stosuje dwie metody szacowania wieku: analizę zębów oraz prześwietlenie nadgarstka. Badanie radiologiczne wykonywane jest w szpitalu.
Wicemarszałek zaznaczył, że nie posiada danych na temat skuteczności tych metod, ale zauważył, że osoby uznane za nieletnie trafiają do domów dziecka, m.in. w powiecie piaseczyńskim i biłgorajskim. Jak podkreślił, „ci, co zostali odwiezieni do domów dziecka przez SG, musieli więc w drodze badania zostać zaklasyfikowani jako niepełnoletni”.
Zdaniem Bosaka, umieszczanie w takich placówkach osób, które są fizycznie i psychicznie bliskie dorosłości, a przy tym nie znają języka i wywodzą się z odmiennych kręgów kulturowych, wynika z luk w obowiązującym prawie. Polityk ocenił, że „Polska kompletnie nie jest przygotowana prawnie i proceduralnie na walkę z nielegalną imigracją”.
W odpowiedzi na obecne braki legislacyjne, Konfederacja zapowiedziała złożenie projektu ustawy, który ma zablokować możliwość umieszczania nieletnich migrantów w domach dziecka, rodzinach zastępczych oraz pogotowiach opiekuńczych.
Nielegalni migranci w domu dziecka w Biłgoraju? Taką informację przekazał opinii publicznej Piotr Zduńczyk z Konfederacji Wolność i Niepodległość, powołując się na nieoficjalne doniesienia. Według jego relacji, w placówce opiekuńczej w Biłgoraju miały przebywać osoby małoletnie, które nielegalnie przekroczyły granicę i których tożsamość nie została zweryfikowana.
Zduńczyk wyraził poważne wątpliwości co do bezpieczeństwa innych wychowanków oraz zasadności decyzji o umieszczeniu tych osób w placówce. Podniesiono również pytania o procedury identyfikacyjne i ewentualne zagrożenia wynikające z niewłaściwego rozpoznania statusu nieletnich cudzoziemców.
W odpowiedzi na medialne doniesienia poseł Witold Tumanowicz, wiceprezes Ruchu Narodowego, zainterweniował w tej sprawie. Polityk zapowiedział próbę ustalenia szczegółów sytuacji w Biłgoraju, a także wyjaśnienia, czy podobne przypadki występują również w innych regionach Polski. Zwrócił się także z pytaniami do właściwych organów o skalę zjawiska i procedury obowiązujące przy kierowaniu małoletnich cudzoziemców do placówek opiekuńczych.
Kresy.pl
































