Badania przeprowadzone przez Scandinavian Policy Institute (SPI) wskazują, że energetyka wiatrowa nie jest tak niezawodna, jak promują ją szwedzcy politycy. W raporcie ujawniono, że rozbudowa farm wiatrowych i słonecznych nie przełożyła się na spadek cen energii i bezpieczeństwo energetyczne.

Eksperci SPI w raporcie pt. „New Policy Brief: Electricity at any price?” stwierdzili, że w ostatnim czasie Szwecja poczyniła znaczne postępy w rozwoju energii słonecznej i wiatrowej, w 2024 r. stanowiły one łącznie około 27 proc. szwedzkiego miksu energetycznego. Jednak w ocenie instytutu, nie jest ona ani opłacalna, ani niezawodna. Ponadto jej rozwój przyczynił się do większej fluktuacji cen energii elektrycznej.

Naukowcy zwrócili uwagę na zależność tych technologii od warunków pogodowych, co zwiększa koszty energii elektrycznej i niestabilność całego systemu.

„System energetyczny jest krwiobiegiem społeczeństwa. Zasługuje na to, aby traktować go z szacunkiem, długoterminowym myśleniem i precyzją” – podkreślił jeden z autorów, Magnus Henrekson, profesor ekonomii i starszy pracownik naukowy w Instytucie Badań Ekonomii Przemysłowej (IFN) – „Aby uniknąć przyszłych kryzysów, musimy mieć jasność co do jego rzeczywistego funkcjonowania i rzeczywistych kosztów. Czas ponownie umieścić gospodarkę narodową i stabilność systemu w centrum szwedzkiej polityki energetycznej” – dodał.

W raporcie przywołano przykład awarii zasilania, która miała miejsce w Hiszpanii. Zdaniem ekspertów, blackout był skutkiem nadmiernego polegania na odnawialnych źródłach energii oraz braku wymaganej bezwładności w systemie energetycznym. Wskazano, że Szwecja, rozwijając podobny model, może być narażona na analogiczne ryzyko.

Eksperci ocenili, że obecne modele nie doszacowują rzeczywistych kosztów produkcji energii wiatrowej. Zwrócono uwagę na pomijanie kosztów systemowych takich jak zarządzanie mocą bierną, bilansowanie mocy, rozwój sieci przesyłowych czy straty energii. Według autorów, skupianie się jedynie na wskaźniku LCOE (wyrównany koszt energii elektrycznej) daje mylący obraz rzeczywistych kosztów społecznych.

„Ceny rachunków za energię będą musiały stale rosnąć, aby zachować rentowność systemu, utrzymując zasilanie rezerwowe na coraz wyższym poziomie i w ciągłej gotowości. Tak zwana zielona transformacja będzie napędzać dużą zmienność cen i podnosić ogólne koszty energii elektrycznej. Szczególnie będzie to odczuwane na obszarach, w których zależność od wiatru i słońca jest większa. Co zresztą już odnotowano” – zauważyli eksperci.

Zauważono również, że w miarę wzrostu udziału energii zależnej od pogody, spada opłacalność każdej kolejnej jednostki produkcyjnej, co prowadzi do wzrostu kosztów całego systemu. Przykłady z Niemiec i Danii, gdzie rozwój energetyki wiatrowej doprowadził do wzrostu cen i niestabilności, zostały przytoczone jako ostrzeżenie.

W Szwecji między 2020 a 2022 r. koszty bilansowania energii wodnej i utrzymania mocy rezerwowej wzrosły o ponad 5 mld SEK (1,9 mld zł), co przypisano głównie rozwojowi energetyki wiatrowej. Podkreślono, że jedyną usługą systemową świadczoną przez energetykę wiatrową jest ograniczanie nadprodukcji – za co producenci otrzymują rekompensaty finansowe.

Raport wskazuje, że dotowana energia elektryczna z wiatru była często eksportowana i nie trafiała do szwedzkich odbiorców. Jednocześnie zwiększona zależność od niestabilnych źródeł energii prowadziła do rosnącej potrzeby utrzymywania rezerw, co generowało dodatkowe koszty.

Autorzy zauważyli, że w krajach z wysokim udziałem OZE rosły nie tylko koszty energii, ale również jej niestabilność i zależność od konwencjonalnych źródeł jako rezerw. Sformułowania takie jak „zrównoważony” czy „klimatyczny” były ich zdaniem wykorzystywane bez jasnego zdefiniowania, co wprowadzało opinię publiczną w błąd.

Wskazano również na brak uwzględnienia negatywnych skutków społecznych i środowiskowych energetyki wiatrowej, w tym wpływu na wartość inwestycji, krajobraz, a także na potencjał operacyjny sił zbrojnych.

Przypominamy, że w listopadzie 2024 r. szwedzki rząd odrzucił wnioski o budowę 13 morskich farm wiatrowych na Morzu Bałtyckim ze względu na obronność. Farmy miałyby utrudniać wykrywanie i zestrzeliwanie rakiet przy użyciu szwedzkich baterii Patriot w razie konfliktu. Stwierdzono, że wrogie pociski mogą cię ukryć w „cieniu radarowym” farm wiatrowych przez pewien czas swojego lotu.

Eksperci przypomnieli, że funkcjonujący system elektroenergetyczny musi spełniać cztery podstawowe funkcje: zapewnienie wystarczającej ilości energii, dostępność natychmiastowej mocy, wysoką jakość zasilania oraz bezpieczeństwo dostaw.

Dziesięć lat wcześniej energia zależna od pogody stanowiła nieco ponad 7 proc., a jeśli cofniemy się o kolejne dziesięć lat, nie było w ogóle energii słonecznej, a udział energii wiatrowej był mniejszy niż 1 proc. Wraz ze wzrostem udziału tego typu energii w miksie energetycznym rosną koszty energii elektrycznej i niestabilność całego systemu.

Eksperci wskazali, że brak jest prawidłowego oszacowania kosztów energii wiatrowej, a także wpływu rozmieszczenia wiatraków na użytkowanie gruntów. Podkreślili konieczność utrzymania zasilania rezerwowego na takim poziomie, by zrównoważyć niestabilność produkcji energii z wiatru i słońca. Im więcej odnawialnych źródeł energii będzie włączanych do systemu sieci energetycznej, tym więcej potrzeba będzie mocy rezerwowej.

Paradoks polega na tym, że zwiększając udział OZE w krajowym systemie sieci elektroenergetycznej, trzeba automatycznie zwiększać moce rezerwowe, opierając się na paliwach kopalnych lub energii jądrowej. Jednak, z racji tej, że będą to moce rezerwowe, koszty utrzymania stabilnej sieci elektroenergetycznej będą dramatycznie rosły, im więcej pojawi się tzw. zielonej energii. Tym samym, cały system staje się nieopłacalny.

Eksperci, nawiązując do niedawnego blackoutu w Hiszpanii – który, jak uważa wielu ekspertów został spowodowany nadmiernym poleganiem na OZE i brakiem wymaganej bezwładności w systemie energetycznym – ostrzegli, że Szwecja również naraża się na takie ryzyko.

Wielu niezależnych badaczy wskazało, że blackout na Półwyspie Iberyjskim wywołała zbyt wielka moc odnawialnych źródeł energii w miksie energetycznym. Ekspert ds. energetyki Nikon Gawryluk tłumaczy, że przyczyną była niska bezwładność systemu elektroenergetycznego wynikająca z dominacji odnawialnych źródeł energii (OZE), które nie stabilizują częstotliwości sieci w taki sposób, jak konwencjonalne elektrownie. Klasyczne turbiny węglowe, gazowe czy jądrowe posiadają wirujące maszyny synchroniczne, które dzięki swojej masie zapewniają „poduszkę bezpieczeństwa” – w przypadku zakłóceń oddają energię kinetyczną i spowalniają wahania częstotliwości, dając systemowi czas na reakcję.

Podobną opinię wyraził prof. Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej, który ocenił, że Polsce obecnie nie grozi podobna sytuacja ze względu na wciąż działające elektrownie węglowe. Wojciech Płachetka, komentując wydarzenia w Hiszpanii na kanale YouTube Igora Jankego, wskazał, że blackout mógł być skutkiem nagłego wzrostu lub spadku produkcji energii z instalacji fotowoltaicznych, co mogło przeciążyć system.

Zobacz też: Administracja Trumpa kończy z uprzywilejowaniem OZE kosztem paliw kopalnych

Warto przeczytać: Niemcy wywożą zużyte turbiny wiatrowe za granicę

Kresy.pl/policyinstitutet.se

Tagi: , , , , , ,
forma płatności