USA delegowały do Gruzji specjalnego wysłannika

Ponieważ “szara eminencja” gruzińskiej polityki Bidzina Iwaniszwili odmówił spotkania z ambasadorem USA w Tbilisi, Waszyngton wysłał mu spotkanie senatora.

Do Gruzji przybył 30 maja amerykański senator z Partii Republikańskiej Steve Daines. Zasiada on w senackiej Komisji Spraw Zagranicznych. Daines spotkał się najpierw z byłą prezydent Salome Zurabiszwili, która nie uznała grudniowego wyboru swojego następcy i która jest jednym z czołowych przeciwników obecnego obozu rządzącego, którego nieoficjalnym przywódcą jest właśnie Iwaniszwili.

Dopiero potem amerykański wysłannik spotkał się z premierem Iraklim Kobakhidze, którego prawowitości nie uznaje Zurabiszwili i opozycja zjednoczona wokół jej Platformy Oporu.

„To bardzo ważne. Wysłuchał informacji – nie tylko na temat konkretnych kwestii, ale także na temat szeregu naruszeń prawa – które mu przekazaliśmy. Rozmawialiśmy również o strategicznych wyzwaniach, jakie stoją przed Ameryką w tym regionie i Gruzją, a które wymagają dużej uwagi ze strony USA” – relacjonowała swoje spotkanie Zurabiszwili.

Z kolei biuro prasowe Kobachidzego stwierdziło, że „premier po raz kolejny potwierdził gotowość rządu gruzińskiego do odnowienia stosunków ze Stanami Zjednoczonymi i wznowienia strategicznej współpracy, która będzie oparta na konkretnej mapie drogowej i przyniesie namacalne rezultaty obu krajom”.

Według piszącego o sprawie portalu Echo Kawkaza Iwaniszwili odmówił spotkania z ambasadorem USA Robinem Dunniganem 22 maja. Zamiast tego domagał się, aby dyplomata został przyjęty przez Kobachidzego. To odrzucił z kolei Waszyngton, decydując się na wysłanie do Tbilisi Dainesa.

Konfrontacja obozu “Gruzińskiego Marzenia” z USA przypada w trudnym dla gruzińskich władz okresie. Rząd i partię rządzącą opuścił były już minister spraw wewnętrznych Wachtang Gomelauri.

Opozycja spróbowała zaangażowania do ingerencji w sprawy Gruzji kolejnych państw zachodnich. 30 maja wysłała list otwarty do przywódców „Trójkąta Weimarskiego” – Polski, Francji i Niemiec.

Wynik październikowych wyborów w Gruzji, w których rządzące dotychczas „Gruzińskie Marzenie” uzyskało 54 proc. głosów był przegaraną czterech partii i koalicji o radykalnie prozachodniej orientacji. Tym samym partia rządząca przejęła 88 mandatów w jednoizbowym parlamencie liczącym 150 miejsc.

Prezydent Gruzji Salome Zurabiszwili oświadczyła dzień po elekcji, że nie uznaje wyników wyborów. Wezwała też obywateli do wyjścia na ulice w ramach protestu. Partie opozycji już wcześniej ogłosiły, że nie uznają wyników wyborów. Już w czasie wyborów atmosfera polaryzacji prowadziła do rękoczynów, bójek pod lokalami wyborczymi. Skarżono się również na utrudnianie korzystania z prawa do tajności głosowania. Zurabiszwili wezwała zagraniczne państwa do wsparcia opozycji.

Mimo bojkotu ze strony opozycji nowy parlament odbył 26 listopada pierwsze posiedzenie i wybrał przewodniczącego. 30 listopada Zurabiszwili ogłosiła, że nie odda władzy mimo zbliżającego się końca kadencji przypadającego na 16 grudnia, twierdząc, iż w kraju nie ma legalnego parlamentu. Premier Irakli Kobachidze zapowiedział zorganizowanie wybór nowego prezydenta (w Gruzji jest on pośredni), 14 grudnia.

Jeszcze 29 listopada „Gruzińskie Marzenie” zarzuciło Unii Europejskiej próbę „szantażu” poprzez uzależnianie rozmów akcesyjnych od zmian politycznych w kraju. W efekcie obóz ten zadecydował o zamrożeniu negocjacji do 2028 r.

Zarówno uchwalenie w zeszłym roku ustawy o wzmożeniu kontroli nad organizacjami korzystającymi z zagranicznego finansowania, jak i ustawy ograniczającej ekspozycję agendy LGBT pogorszyły znacząco relacje między Tbilisi i Waszyngtonem.

ekhokavkaza.com/kresy.pl

Tagi: , , , ,
forma płatności