Według „Financial Times”, planowany traktat między Polską a Francją zyskał nowy wymiar w związku z wojną na Ukrainie i niepewnością co do gwarancji bezpieczeństwa ze strony USA. Najwyraźniej nie należy jednak spodziewać się przełomu w kwestii objęcia Polski francuskim parasolem nuklearnym.
Przypomnijmy, że 9 maja w Nancy premier Donald Tusk i prezydent Francji Emmanuel Macron podpiszą nowy traktat o przyjaźni między Polską a Francją. Najważniejsze zapisy traktatu mają dotyczyć współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa. Umowa o współpracy w dziedzinie obronności i gospodarki zastąpi poprzednie porozumienie podpisane w 1999 r.
W piątek sprawę opisał i skomentował brytyjski „Financial Times”. Jak zaznaczono, dokument nabiera szczególnego znaczenia w kontekście trwającej wojny Rosji z Ukrainą oraz niepewności co do dalszego zaangażowania Stanów Zjednoczonych w bezpieczeństwo Europy.
Według „FT”, nad traktatem pracowano przez kilka lat, jednak obecna sytuacja międzynarodowa nadaje mu nowy wymiar. W ocenie dziennika prezydent USA Donald Trump zbliżył się politycznie do rosyjskiego przywódcy Władimira Putina i zagroził wycofaniem amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa, co podważa dotychczasowy system obronny Europy.
„Celem [podpisania traktatu – red.] jest pogłębienie i wskazanie kluczowych elementów we francusko-polskich relacjach, w tym ocena zagrożeń, tworzenie wspólnych projektów obronnych i rozszerzenie rozmów na tematy strategiczne, w tym odstraszania nuklearnego” – powiedział cytowany przez „FT” francuski urzędnik.
Jak czytamy, z jego wypowiedzi wynika, iż mimo podpisania dokumentu nie należy spodziewać się uzgodnienia objęcia Polski francuskim parasolem nuklearnym. Traktat będzie raczej potwierdzeniem strategicznego znaczenia współpracy obronnej i ma służyć pogłębieniu dialogu między oboma państwami.
„Financial Times” zaznacza, że dokument ma formę podobną do umów, które Francja zawarła wcześniej z Niemcami, Włochami i Hiszpanią. Ponadto Paryż podpisał również traktaty dotyczące wyłącznie obronności z takimi państwami jak Wielka Brytania.
Jak podaje dziennik, francuski rząd traktuje Polskę jako coraz istotniejszego partnera w kontekście wojny na Ukrainie. Traktat może również otworzyć drogę do większego udziału francuskich firm w modernizacji polskich sił zbrojnych.
Media przypominają w tym kontekście, że relacje obu państw uległy pogorszeniu po decyzji rządu PiS z 2016 roku o wycofaniu się z wartej 3,5 mld dolarów umowy na zakup śmigłowców Caracal od firmy Airbus. Obecnie Airbus ubiega się o nowe kontrakty w Polsce, m.in. na śmigłowce, samoloty transportowe i tankowce powietrzne. Ma to związek z planami rozbudowy polskiej floty F-35 do 2026 roku.
W 2024 roku Polska przeznaczyła na obronność 4,07 proc. PKB, najwięcej spośród wszystkich państw członkowskich NATO. Przewiduje się, że traktat z Francją może przyczynić się do rozszerzenia francuskiego udziału w polskich zamówieniach zbrojeniowych.
O pracach nad traktatem pisaliśmy 10 kwietnia. Tego dnia premier Donald Tusk poinformował o rozmowie z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, która dotyczyła m.in. traktatu polsko-francuskiego, współpracy w zakresie energetyki jądrowej, sytuacji bezpieczeństwa oraz tzw. wojny celnej.
O trwających pracach nad traktatem mówił w styczniu szef MSZ Radosław Sikorski. Zapowiadał wówczas, że dokument zostanie sfinalizowany w nadchodzących miesiącach. Natomiast pod koniec marca br. twierdził, że rozmowy nad nowym traktatem polsko-francuskim dobiegają końca.
Financial Times / PAP / Kresy.pl
































