Tajemnicze zniknięcie rezydującej w Polsce prominentnej białoruskiej opozycjonistki wzbudziło najpoważniejsze podejrzenia – od porwania po działalność szpiegowską.
Przypadek zniknięcia działającej w Polsce białoruskiej działaczki opozycyjnej Anżaliki Mielnikawej szeroko opisała “Rzeczpospolita”. Sprawa jest o tyle ważna, że stała ona na czele Rady Koodrynacyjnej przy Swietłanie Cichanowskiej. Organ ten białoruska opozycja traktuje w kategoriach namiastki emigracyjnego parlamentu. Tymczasem w marcu Mielnikawa zniknęła i do tej pory nie daje dawnym współpracownikom znaku życia.
Kontakt białoruskich działaczy opozycyjnych z Mielnikawą urwał się 25 marca po tym, jak wyleciała ona samolotem z Warszawy do Londynu. Kilka dni wcześniej jej małżonek – pracujący w Polsce jako informatyk także opuścił nasz kraj kierując się do Wielkiej Brytanii. Miał znaleźć się na Białorusi. Pawieł Łatuszka – osoba numer dwa na białoruskiej opozycji twierdzi, że środkami technicznymi zdołał onaustalić, że od 25 marca na Białorusi znajduje się także smartfon Mielnikawej. Tak jak dzieci – córki w wielu 6 i 12 lat.
Fakt opuszczenia Polski przez prominentną działaczkę potwierdził minister spraw wewnętrznych Tomasz Siemoniak. Powołując się na nieoficjalnej informacje, “Rzeczpospolita” podała w czwartek, że Mielnikawa miała polskie obywatelstwo. Gazeta nie zdołała ustalić na jakiej zasadzie otrzymała ona obywatelstwo naszego kraju w tak krótkim czasie.
Pojawiły się podejrzenia o porwaniu, jednak nikt z krewnych czy przyjaciół Mielnikawej nie zgłosił jej zaginięcia. Prokuratura Krajowa zleciła już śledztwo Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. “Rzeczpospolita” zwraca uwagę na szczególne fakty z życia działaczki.
W sferze białoruskiej opozycji pojawiła się późno, już w czasie jej ulicznych wystąpień w sierpniu 2020 r. Już we wrześniu wyemigrowała, najpierw na Ukrainę potem na Białoruś. Dysponowała znacznymi zasobami finansowymi, choć brak wiarygodnych źródeł ich pochodzenia. Zdarzało się, że pokrywała koszty działalności organizacji ze swojej kieszeni.
Od 2022 r. prowadziła w Warszawie Fundację Białoruś Liberty. Na jej kontach znajdowało się ponad 100 tys. z grantów Unii Europejskiej. Pieniądze znikają wraz z Mielnikawą. Środki jakie wydawała były wcześniej przeznaczane także na tajne działania zwolenników opozycji na Białorusi.
“Rzeczpospolita” określa ją jako jedną z trzech najważniejszych działaczy opozycji białoruskiej – obok przywódczyni Swietłany Cichanowskiej działającej w Wilnie, oraz rezydeującego w Warszawie szefa tak zwanego Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego, który ma pełnić funkcję rządu na uchodźctwie. W związku z tym Mielnikawa miała dostęp do danych personalnych wielu działaczy.
Czytaj także: Białoruska szpieg Daria A. Pracowała jako prostytutka
rp.pl/kresy.pl






























