Giełda w Hongkongu odnotowała najgłębszy jednodniowy spadek od prawie trzech dekad co komentatorzy wiążą z wojną celną jaką USA wydały Chinom.
Indeks Hang Seng, będący punktem odniesienia dla hongkońskiej giełdy, zamknął się w poniedziałek spadkiem o 13,22 procent, jak poinformowała Al Jazeera. Był to najgłębszy spadek akcji w Hongkongu od czasu, gdy indeks spadł o 13,7 procent w ciągu jednego dnia podczas ostrego kryzysu finansowego w Azji w 1997 roku. W najgorszym dniu podczas światowego kryzysu finansowego w latach 2007-2009 indeks hongkońskiej giełdy spadł o 12,7 procent.
„Piątek był świętem państwowym w Hongkongu, więc to, co widzimy, to reakcja na cła Trumpa i odwet Chin. To więc podwójne uderzenie” – powiedział Al Jazeerze Carlos Casanova, starszy ekonomista w UBP w Hongkongu.
Alicia Garcia-Herrero, główna ekonomistka ds. Azji i Pacyfiku w Natixis uznała, że sytuacja na giełdzie w tym autonomicznym, specjalnym regionie ChRL odzwierciedla nastroje podmiotów w całej chińskiej gospodarce, bowiem pozostałe giełdy, w tym szanghajska, są bardziej regulowane niż hongkońska.
Poza nią akcje taniały jednak w poniedziałek znacząco także na giełdach w Chinach kontynentalnych, Japonii, Korei Południowej, Tajwanie, Australii i Singapurze. W skali globu z giełd wyparowały już biliony dolarów, odkąd Trump ogłosił w środę szeroko zakrojone cła importowe na niemal wszystkie kraje świata. Do poniedziałku w samych USA było to 6 bilionów dolarów.
W środę Donald Trump ogłosił nałożenie bazowej stawki cła importowego na poziomie 10 proc., która zaczęła obowiązywać w sobotę. Wiele państw zostało jednak obłożonych dodatkowką stawką, jako te, które mają według prezydenta USA, prowadzić nieuczciwą politykę handlową wobec jego państwa. W praktyce miarą tej nieuczciwości stała się dla Trumpa wysokość ujemnego salda USA w relacjach handlowych z danym państwem.
Wśród państw świata ChRL została obłożona jednym z najwyższych łącznych poziomów oclenia – 54-procentową stawką. Jednak także najbliżsi sojusznicy USA w regionie Azji Wschodniej i Azji Południowo-Wschodniej zostali obciążeni podwyższonymi taryfami – Japonia (24 proc.), Korea Południowa (25 proc.), Tajwan (32 proc.), Tajlandia (36 proc.).
Cios wymierzony został państwu tak znaczącemu geokonomicznie i geopolitycznie, jak panująca nad cieśninami Indonezja, oclona na poziomie 32 proc. Perspektywiczny potencjalny partner w ograniczaniu Chin – Wietnam został obłożony cłem importowym na poziomie 46 proc. Kluczowe dla Waszyngtonu w jego rozgrywce o pozycję mocarstwową – Indie, zostało obłożone cłem 26-procentowym.
Pekin zapowiedział, że od 10 kwietnia nałoży dodatkowe cła w wysokości 34 proc. na wszystkie towary importowane z USA. W poniedziałek Trump odpowiedział na to w tonie ultimatum, iż jeśli do 8 kwietnia ChRL nie wycofa się z ruchu odwetowego on podwyższy cło na chiński import o 50 proc.
We wtorek chińska dyplomacja dała do zrozumienia, że Pekin nie zamierza uginać się przed ultimatum Trumpa. W stanowczo sformułowanym oświadczeniu chińskie Ministerstwo Handlu stwierdziło, że Pekin „zdecydowanie podejmie środki zaradcze w celu ochrony swoich praw i interesów”.
aljazeera.com/kresy.pl































