Czeski rząd prowadzi świadomą politykę ograniczania napływu gastarbeiterów ze Wschodu po to, aby podnieść poziom płac, szczególnie na stanowiskach najgorzej płatnych. Sprawa zatrudniania cudzoziemców stała się jednym z głównych tematów nadchodzącej kampanii wyborczej.

Powstrzymywanie napływu tanich pracowników ze Wschodu stało się w Czechach tematem, który rządząca partia socjaldemokratyczna chce wykorzystać w nadchodzącej kampanii wyborczej. – pisze Gazeta Wyborcza.

Nasz rząd będzie wspierał sprawiedliwy wzrost przychodów gospodarstw domowych tak, aby z sukcesu gospodarczego skorzystali wszyscy ludzie, którzy składają się na niego swoją codzienną pracą. – cytuje słowa premiera Sobotki GW.

W przeciwieństwie do polskiego rządu włodarze Czech nie są skłonni do zbytniego otwierania rynku pracy dla tanich gastarbeiterów. Chcą w ten sposób skłonić pracodawców do podnoszenia wynagrodzeń, szczególnie na stanowiskach najgorzej płatnych.

Według Lubosza Palaty, dziennikarza MF DNES, wysiłki te przynoszą skutek – w 2016 roku płace w supermarketach i fabrykach wzrosły o 10%. Jako przykład podaje zarobki kasjera w Lidlu wynoszące prawie 1 tys. euro miesięcznie oraz średnie zarobki w fabryce Skoda na poziomie ok. 1500 euro miesięcznie.

Palata przywołuje przypadki obchodzenia przez pracodawców restrykcyjnych czeskich przepisów ws. zatrudniania cudzoziemców poprzez sprowadzanie ukraińskich robotników przez Polskę. Zdaniem René Kuchára, prezesa agencji Student i działacza stowarzyszenia skupiającego agencje pracy, w Czechach może w ten sposób być zatrudnionych dziesiątki tysięcy Ukraińców.

Na polecenie rządu policja ds. cudzoziemców będzie nadal ostro tępiła to zjawisko.– pisze Palata.

CZYTAJ WIĘCEJ: Czeska gazeta: przez Polskę płynie do Czech strumień ukraińskich pracowników

Przeciwko zaniżaniu płac przez tanich cudzoziemskich pracowników wypowiedział się także czeski minister spraw zagranicznych Lubomír Zaorálek: Jestem przeciwko dowozowi taniej siły roboczej, przeciwko zatrudnianiu przez agencje, które wykorzystują pracowników ze wschodu. Jestem przeciwnikiem takiej migracji za pracą, która obniża jej cenę i przyczynia się do powstawania problemów społecznych w miejscach koncentracji pracujących cudzoziemców. Pracodawcy powinni podnosić wynagrodzenia i w ten sposób motywować obywateli Czech.

CZYTAJ TAKŻE: NBP: napływ pracowników z Ukrainy hamuje wzrost płac w Polsce

Jak pisze Palata, w przeciwieństwie do Polaków Czesi nie wyjechali masowo na stałe za granicę w poszukiwaniu pracy. Do Wielkiej Brytanii wyjechało tylko kilkadziesiąt tysięcy Czechów. Natomiast wielu z nich codziennie dojeżdża do pracy w Niemczech.

Stopa bezrobocia w Czechach wynosi poniżej 5%, a w Pradze czy Czechach środkowych niemal nie ma osób bezrobotnych.

CZYTAJ TAKŻE: Ukrainizacja polskiego rynku pracy jest nieunikniona? „Jesteśmy nakierowywani na gospodarczą zapaść”

wyborcza.pl / kresy.pl



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz