Brytyjskie władze od dłuższego czasu oskarżają Rosję o wyborcze ingerencje za pomocą mediów społecznościowych, m.in w trakcie referendum na temat Brexitu.

Juniper Downs, odpowiedzialny za globalną politykę publiczną YouTube, powiedział wczoraj przed brytyjską Komisją ds. Cyfryzacji, Mediów, Kultury i Sportu, że dział Google’a stwierdził, że nie ma „dowodów na rosyjską ingerencję w referendum w sprawie Brexitu”.

Kresowy Przegląd Tygodnia

Zgoda RODO: Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez FUNDACJA KOMPANIA KRESOWA, ul. Gen. Władysława Sikorskiego 166 / 0.03, 18-400 Łomża moich danych osobowych przesłanych w niniejszym formularzu w celu otrzymywania informacji drogą elektroniczną.
Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie, klikając link w stopce naszych e-maili.

Choć władze Wielkiej Brytanii twierdzą, że nie widziały żadnych dowodów na to, że Rosja ingerowała w trakcie brytyjskich wyborów, premier Theresa May oskarżyła Rosję o szerzyenie fake newsów i przerobionych zdjęć, próbując zasiać niezgodę i podkopać Zachód.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

„New York Times” informuje, że reprezentant Facebooka powiedział wczoraj podczas przesłuchania, że brytyjska państwowa komisja wyborcza poprosiła firmę o zbadanie, czy rosyjskie fałszywe informacje zostały rozpowszechnione za pośrednictwem Facebooka w związku z referendum w sprawie Brexitu.

„Milner powiedział, że Facebook przekazał Komisji pewne informacje pod koniec zeszłego roku, ale agencja uznała, że praca firmy była niewystarczająca, więc Facebook obecnie 'wykona dodatkową pracę’, która zostanie zakończona do końca lutego” – informuje NYT.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wielka Brytania: Oszczędności dzięki Brexitowi będą większe niż 350 milionów funtów na tydzień

Kresy.pl / New York Times

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz