Ponad miesiąc temu, podczas transportu kolejowego amerykańskie wozy bojowe Bradley uszkodziły wiatę dworca PKP w Kowalewie Pomorskim. 10 pojazdów zostało poważnie uszkodzonych. Jak informuje RMF FM, prokuratura ma prokuratura ma problem z ustaleniem, kto jest ich właścicielem.

W połowie września br. amerykańskie wozy bojowe były transportowane koleją z Gdańska na poligon w Żaganiu. Nie zmieściły się jednak pod dachem na stacji w Kowalewie Pomorskim, niedaleko Torunia. 10 z 37 wozów bojowych Bradley zahaczyło o wiatę dworca, która została uszkodzona. Ponadto, uszkodzeniu uległy pojazdy, które o nią zawadziły. Od wieżyczek odpadły przyrządy celownicze. Sprawą zajęła się m.in. prokuratura rejonowa w Golubiu-Dobrzyniu, która wszczęła postępowanie ws. wypadku transportu kolejowego przewożącego amerykańskie wozy bojowe. Śledztwo dotyczy nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym, ze skutkiem w postaci start znacznej wartości. Jak się jednak okazuje, śledztwo utknęło w miejscu.

Przekaż swój 1% na Kresy.pl

Fundacja Kompania Kresowa KRS 0000350493
Przekaż 1% podatku

Według ustaleń radia RMF FM, prokuratura nie może ustalić, kto formalnie jest właścicielem wozów bojowych. Jak dotąd, żadna z instytucji amerykańskich nie podpisała się jako formalny właściciel wozów opancerzonych Bradley. Nie wiadomo, czy jest to amerykańska dywizja stacjonująca w Polsce, czy dowództwo, które wysłało wozy do Polski, czy może Pentagon. Jak stwierdził oficer łącznikowy, nie ma on upoważnienia do jakichkolwiek czynności. Z kolei bez ustalenia właściciela, formalnie nie ma poszkodowanego i nie można go przesłuchać.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Ponadto, nie można ustalić wartości uszkodzonych Bradleyów. Bez tego nie sposób wycenić konkretnych strat. Polscy prokuratorzy potrzebują również dokumentacji technicznej wozów, by ustalić, dlaczego 10 z 20 wieżyczek pojazdów odchyliło się w trakcie jazdy.

Wcześniej wskazywano, że najprawdopodobniej doszło do błędy podczas załadunku Bradley’ów na platformy kolejowe. Nie wiadomo jednak, czy błąd popełnili Amerykanie, którzy odpowiadali za ustawienie wieżyczek, czy pracownicy kolei, odpowiedzialni za załadowanie wozów na platformy. Nie można jednak tego formalnie ustalić bez odpowiednich dokumentów.

Śledztwo w sprawie utknęło. Prokuratura musiała skierować prośbę o pomoc do ambasady USA. Pismo to było konieczne, gdyż wg RMF FM, „bez współpracy Amerykanów śledztwu grozi umorzenie”.

Rmf24.pl / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz