Rząd Węgier jest gotowy zapewnić bezpłatne bilety w jedną stronę do Brukseli dla migrantów i osób ubiegających się o azyl, które próbują dostać się do Unii Europejskiej, powiedział minister w czwartek w odpowiedzi na wysokie grzywny nałożone niedawno na kraj za jego restrykcyjną politykę azylową.
Jak przekazała agencja prasowa AP, rząd Węgier jest gotowy zapewnić bezpłatne bilety w jedną stronę do Brukseli dla migrantów i osób ubiegających się o azyl, które próbują dostać się do Unii Europejskiej.
Przemawiając na konferencji prasowej w Budapeszcie, szef sztabu premiera Węgier Viktora Orbána, Gergely Gulyás, skrytykował czerwcowy wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który nakazał Węgrom zapłatę grzywny w wysokości 200 milionów euro za uporczywe łamanie przepisów azylowych UE oraz dodatkowego 1 miliona euro dziennie, dopóki nie dostosują swojej polityki do prawa UE.
„Bruksela chce zmusić nas za wszelką cenę do wpuszczania migrantów” — powiedział Gulyás, odnosząc się do siedziby UE w Belgii.
Powiedział, że jeśli UE nadal będzie narzucać Węgrom przepisy, które „nie umożliwiają zatrzymania migrantów na granicy”, jego kraj zaoferuje każdemu migrantowi „bezpłatny transport do Brukseli”.
Przypomnijmy, na Węgrzech weszło w życie nowe prawo, dekret rządowy nr 134, zmieniające obowiązujące od 2022 roku regulacje dotyczące statusu Ukraińców, którzy po rosyjskiej inwazji wyjechali za granicę i trafili na Węgry. Co ważne, zmieniają się dla nich zasady dotyczące bezpłatnego zakwaterowania i wsparcia pieniężnego. Od tej pory, będą one przysługiwać wyłącznie tym, których ostatni oficjalny adres zamieszkania na Ukrainie znajduje się w obrębie obszaru „bezpośrednio dotkniętego działaniami wojennymi”.
Węgierski rząd stworzył listę regionów, dotkniętych walkami. Obecnie obejmuje ona 13 regionów, ale lista będzie co miesiąc aktualizowana. Budapeszt argumentuje, że nowe prawo ma służyć rzeczywistym uchodźcom wojennym.
Oficjalnie, na Węgrzech przebywa około 31 tys. uchodźców i migrantów z Ukrainy. Nie wiadomo, ilu z nich zostanie objętych nowym rozporządzeniem.
Organizacje zajmujące się prawami człowieka twierdzą, że najbardziej narażeni są przedstawiciele mniejszości romskiej z zachodniej części Zakarpacia. Część mediów, m.in. BBC twierdzi, że tysiącom ukraińskich uchodźców na Węgrzech grozi teraz życie na ulicy, jeśli nie wrócą na Ukrainę. Pomija się przy tym jednak aspekt społeczno-gospodarczy, by zaczęli pracować i sami o siebie dbać.
Kilka miesięcy temu wicepremier Węgier Zsolt Semjen zapewniał, że Węgry nie będą odsyłać uchodźców na Ukrainę, niezależnie od tego, czy zostaną oni wcieleni do wojska, czy nie. Deklarował, że Budapeszt „nie pozwoli wysłać ich na śmierć”. Jego oświadczenie było odpowiedzią na incydent w pobliżu ukraińsko-węgierskiego przejścia granicznego Kosyno-Barabasi, przy granicy z zamieszkanym przez ponad 100-tysięczną mniejszość węgierską obwodem zakarpackim. Kilkadziesiąt osób nielegalnie przekroczyło tam granicę. Semjen powiedział, że wszczęto wobec nich procedurę azylową. Rząd Węgier przy różnych okazjach podkreśla, że nie przyczyni się do tego, by do ukraińskiego wojska i na front przymusowo trafiali Węgrzy, którzy są obywatelami Ukrainy.
Przeczytaj: Węgry zalegalizują pobyt Ukraińców, ale nie przyznają obywatelstwa
Kresy.pl/AP






























