Komunikaty ze strony władz Turcji sugerujące, że kraj ten może nie respektować umowy o tamowaniu nielegalnej imigracji wzbudziły reakcję w Budapeszcie.

Jeszcze jesienią zeszłego roku w obliczu apogeum zalewu nielegalnych imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu władze Węgier zdecydowały o budowie zapory na granicy z Serbią, skąd przenikali nieproszeni przybysze. Bariera składa się ze stalowego płotu zwieńczonego drutem kolczastym. Pomogła ona zablokować masowy ruch migrantów, a jednak Węgrzy ciągle kalkulują ryzyko zwiększenia się ich strumienia. Obawy takie wzmacniają deklaracje władz Turcji zapowiadających wycofanie się z umowy o odbieraniu nielegalnych imigrantów zawracanych z państw europejskich.

Serwis Custodela.club zajmujący się monitorowaniem kryzysu imigracyjnego cytuje słowa węgierskiego premiera Viktora Orbana – “Mam nadzieję, że to nie nastąpi. Ale jesteśmy gotowi na sytuację w której polityka Turków się zmieni i nagle setki tysięcy imigrantów pojawią się jednocześnie na granicy Węgier. A wtedy, jeśli nie pomogą grzeczne słowa, odeprzemy ich siłą”. Jak zapowiedział węgierski lider rozważa on zbudowanie na granicy jeszcze jednej zapory i dodatkowe wyposażenie jej w nowoczeny elektroniczny sprzęt wykrywający jej nielegalne przekraczanie.

Czytaj także: Węgierska tragedia

custodela.club/kresy.pl

forma płatności