W środę w Lwowie otwarto ulicę zamordowanej Iryny Farion, znanej ze swoich radykalnie probanderowskich poglądów i licznych kontrowersyjnych wypowiedzi, w tym o charakterze antypolskim.
Jak poinformowała lwowska administracja, w środę 1 stycznia we Lwowie uroczyście otwarto ulicę Iryny Farion, ukraińskiej językoznawczyni i polityk, znanej ze swoich radykalnie probanderowskich poglądów i licznych kontrowersyjnych wypowiedzi, w tym o charakterze antypolskim.
W otwarciu ulicy wzięli udział krewni i przyjaciele Iryny Farion, władze miasta i regionu, społeczność akademicka i mieszkańcy Lwowa.
Ulica znajduje się w dzielnicy halickiej.
“Są ludzie w naszej historii, którzy wybijają naszą niepodległość. Wielu z nas ma własne wspomnienie o Irynie Dmitriewnie, które na zawsze pozostanie z nami. Dla niektórych wiąże się ono z przypadkowym spotkaniem, dla kogoś – z jakąś historią, dla kogoś – z pewną decyzją, dla kogoś – z inspiracją. Ci, którzy nie znali pani Iryny, mogą poznać jej twórczość poprzez jej prace, za pomocą różnych środków multimedialnych i przypomnieć sobie. Bardzo doceniam, że miałem okazję osobiście poznać Irynę Dmitriewnę. Dziękuję i jestem dumny z jej córki Zofii, która kontynuuje dzieło swojej matki. Ale dziękuję wszystkim, którzy przyszli dziś na otwarcie ulicy” – powiedział pierwszy zastępca mera Lwowa Andrij Moskalenko.


Zamordowana Iryna Farion była znana ze swoich radykalnie probanderowskich poglądów i licznych kontrowersyjnych wypowiedzi, w tym o charakterze antypolskim. Przypomnijmy, że wcześniej w tym tygodniu wróciła do pracy na Politechnice Lwowskiej (była doktorem filologii ukraińskiej i językoznawcą), z której została zwolniona w listopadzie 2023 r. po tym, jak oświadczyła, że rosyjskojęzycznych żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy „nie można nazywać Ukraińcami”. Po przywróceniu do pracy w katedrze języka ukraińskiego otrzymała ponad 120 tys. hrywien odszkodowania. Dodajmy, że jej słowa dotyczyły szczególnie członków Brygady Szturmowej (dawn. Pułku) Azow oraz 3. Samodzielniej Brygady Szturmowej, co wywołało oburzenie wśród ukraińskich nacjonalistów z ruchu azowskiego. Rzecznik praw obywatelskich Dmytro Łubiniec zwrócił się wówczas do SBU i policji, by zajęli się sprawą wypowiedzi działaczki Swobody. Służby wszczęły postępowanie karne i powołała szereg biegłych do zbadania wypowiedzi i publikacji Farion.
W związku z tym, neobanderowska językoznawca postanowiła poskarżyć się prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu i głównodowodzącemu ukraińskich sił zbrojnych. Zażądała podjęcia oficjalnych kroków w związku z „chamskim zachowaniem” ukraińskich dowódców, którzy jej zdaniem „plamią honor ukraińskiego oficera i rzucają cień na całą ukraińską armię”. Podkreśliła przy tym, że jest profesorem i posiada tytuł doktora nauk filologicznych.
Iryna Farion była znaną działaczką neobanderowskiej partii Swoboda i wielką gloryfikatorką banderyzmu. Z jej ramienia zasiadała w lwowskiej radzie miejskiej, a także była deputowaną do parlamentu Ukrainy (2012-2014). „Zasłynęła” licznymi, kontrowersyjnymi wypowiedziami. W 2010 roku podczas „lekcji poprawnego pisania” w lwowskim przedszkolu poradziła dzieciom mającym rosyjskie imiona, aby wyjechały z Ukrainy. W 2013 roku publicznie twierdziła, że Polska okupuje 19,5 tys. kilometrów kwadratowych etnicznych ziem ukraińskich, a fakt ten stanowi wciąż niezagojoną ranę na ukraińsko-narodowej duszy. Ponadto mówiła, że chce zapobiegać „opolaczeniu” Ukraińców. W tym samym roku oświadczyła publicznie, że Dmytro Doncow, główny ideolog ukraińskiego nacjonalizmu, stworzył “nowy typ Ukraińca-mściciela”. Rok później, przy okazji „Marszu Sławy UPA” w Kijowie posłużyła się cytatem z Adolfa Hitlera.
Kresy.pl






























