Biznesmen z Łańcuta padł ofiarą brutalnego ataku w swoim domu. Przedsiębiorca oferuje 100 tysięcy złotych nagrody za pomoc w schwytaniu sprawców.
Witold Bachaj, przedsiębiorca z Podkarpacia, padł ofiarą brutalnego napadu w swoim domu w Łańcucie na dzień przed Wigilią. Do zdarzenia doszło, gdy pięciu zamaskowanych napastników wtargnęło na teren posiadłości. Mężczyzna został pobity i zmuszany do otwarcia sejfu, a dom splądrowano. Złodzieje posługiwali się językiem ukraińskim.
“Było ich pięciu, pięciu całkowicie zamaskowanych, ubranych na czarno, mężczyzn. Mieli kominiarki, rękawiczki. Wiedzieli doskonale, co każdy z nich ma robić” – powiedział.
W trakcie zdarzenia obecni byli domownicy – Bachaj i 12-letni syn jego partnerki, którzy zostali związani przez napastników. Łupem sprawców padła gotówka z sejfu, biżuteria i wartościowy zegarek. Napad trwał 45 minut, a pomoc udało się wezwać dzięki odwadze chłopca, który w momencie nieuwagi oprawców zdołał się oswobodzić.
Jak poinformowali śledczy, napastnicy grozili mężczyźnie nożem i młotkiem. Krzysztof Ciechanowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie dodał: “Ponadto sprawcy użyli wobec niego przemocy fizycznej w postaci wielokrotnego uderzenia go pięściami po głowie, związali mu ręce i nogi oraz polewali go gorącą wodą, w wyniku czego pokrzywdzony podał napastnikom kod do sejfu, z którego to dokonali zaboru w celu przywłaszczenia pieniędzy w kwocie blisko 100 tysięcy złotych, a następnie dokonali przeszukania domu, z którego zabrali zegarek o wartości 80 tysięcy złotych oraz złotą bransoletkę o wartości 40 tysięcy złotych, powodując łączne straty w wysokości około 220 tysięcy złotych”.
Witold Bachaj, prowadzący firmę zajmującą się handlem bakaliami, podejrzewa, że napad był zaplanowany. Dom w Łańcucie, zakupiony niedawno, miał zapewnić bezpieczeństwo jego rodzinie. Obecnie przedsiębiorca oferuje nagrodę w wysokości 100 tysięcy złotych za informacje, które doprowadzą do ujęcia sprawców. Wyraził również niezadowolenie z faktu, że śledztwo zostało zainicjowane dopiero po świętach.
Jak wynika z danych opublikowanych przez dziennik „Rzeczpospolita”, w polskich więzieniach jest coraz więcej osadzonych obcokrajowców. W porównaniu do 2020 roku ich liczba wzrosła dwukrotnie. „W ostatnim roku odnotowano istotny wzrost liczby cudzoziemców przebywających w polskich zakładach karnych i aresztach śledczych” – podkreśla gazeta.
Według „Rz”, obecnie w więzieniach w naszym kraju przebywa 2407 cudzoziemców. Najwięcej wśród nich jest Ukraińców – 1261. Zajmujących drugie miejsce Gruzinów jest blisko cztery razy mniej – 330. Liczba osadzonych Białorusinów wynosi 146.
Czytaj także: Coraz więcej cudzoziemców w polskich więzieniach i aresztach. Najwięcej Ukraińców i Gruzinów
Jak czytamy, najwięcej cudzoziemców odbywa karę pozbawienia wolności za wypadki drogowe, rozboje i bójki oraz zabójstwa.
„Rzeczpospolita” przyznaje, że wzrost liczby obcokrajowców w polskich więzieniach ma ścisły związek z masową imigracją. „Według światowych trendów i badań, emigranci ciężko się adaptują do nowych warunków. Trafia do nas najbiedniejsza grupa cudzoziemców, którym trudno odnaleźć się w nowej rzeczywistości” powiedział cytowany przez gazetę kryminolog, prof. Brunon Hołyst.
Były szef polskiego więziennictwa Paweł Moczydłowski powiedział z kolei, że musimy się liczyć z tym, że w polskich więzieniach będzie coraz więcej cudzoziemców. Zwrócił też uwagę na związane z tym problemy.
„W polskich więzieniach przebywają też skazani z innych kultur, które np. traktują dietę bardzo poważnie. Jeśli więc nie dostaną do jedzenia tego, co im wolno i co dieta przewiduje, mogą pojawić się poważne problemy. W grę wchodzą także coraz bardziej skomplikowane tłumaczenia dokumentów, i tych urzędowych, i prywatnych. Na pewno sytuacja ta wymaga przygotowań. Lepiej się o to postarać wcześniej, niż później być zdanym na łagodzenie konfliktów międzynarodowych za kratami. Bo tych krajowych i tak każdego dnia nie brakuje” – powiedział Moczydłowski.
Kresy.pl/WP.pl/wyborcza.pl































