W nocy z soboty na niedzielę nieznani sprawcy zdewastowali pomnik gen. Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie, odpowiedzialnego za likwidację AK na Wileńszczyźnie. Do incydentu doszło kilkanaście godzin przed oficjalną wizytą rosyjskiej delegacji z obwodu kaliningradzkiego – informuje Tvn24.
Na monumencie sowieckiego generała namalowano Znak Polski Walczącej i napis “Precz z komuną”. Prawdopodobnie uszkodzono też pamiątkową tablicę przy pomniku – poinformowała rzeczniczka braniewskiej policji Jolanta Ciszewska
Rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski, oświadczył, że niezależnie od oceny postaci gen. Czerniachowskiego, potępiamy niszczenie pomników. – Są prawne metody, które służą rozwiązywaniu tego typu sporów – dodał.
Kontrowersje wokół pomnika
Do incydentu doszło na kilkanaście godzin przed wizytą oficjalnej delegacji z przygranicznego miasta Mamonowa i grupy motocyklistów z obwodu kaliningradzkiego. W niedzielę po południu Rosjanie organizują przy pomniku w Pieniężnie obchody związane z nadchodzącym Dniem Zwycięstwa, które obchodzone jest w Rosji 9 maja jako święto państwowe.
Organizatorzy uroczystości uzyskali zgodę na zgromadzenie od władz miejskich Pieniężna. Pikietę przy tym pomniku zapowiedziało na niedzielę stowarzyszenie “Solidarni 2010”, które sprzeciwia się honorowaniu sowieckiego dowódcy, odpowiedzialnego za likwidację oddziałów AK na Wileńszczyźnie.
O pomniku stało się głośno na początku tego roku, gdy rada miejska Pieniężna wyraziła wolę jego rozebrania, co wzbudziło protesty w Rosji. Inicjatywę lokalnego samorządu poparła Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, która zaproponowała stronie rosyjskiej przeniesienie pomnika na teren obwodu kaliningradzkiego. Ambasada Federacji Rosyjskiej w Warszawie uznała tę propozycję za nieuzasadnioną.
W lutym rosyjska ambasada zorganizowała przy pomniku obchody rocznicy śmierci Czerniachowskiego. Przed tą uroczystością grupa Rosjan odnowiła monument i uporządkowała jego otoczenie bez zgody władz Pieniężna.
Iwan Czerniachowski zginął pod Pieniężnem 18 lutego 1945 roku. Miał 39 lat. Był najmłodszym generałem w Armii Czerwonej, bohaterem Związku Radzieckiego, odznaczonym m.in. orderami Kutuzowa, Suworowa i Lenina. — Ale w sprawie okoliczności jego śmierci Rosjanie nie przeprowadzili śledztwa — tłumaczy Tadeusz Baryła, historyk z Ośrodka Badań Naukowych, specjalista od studiów wschodnich. — Bo generał nie zginął w boju. Według publikacji rosyjskich i białoruskich, jechał wówczas z Kowna swoim luksusowym zdobycznym oplem admirałem. Towarzyszył mu samochód z ochroną. Pod Pieniężnem generał musiał zwolnić, bo drogą jechała kolumna czołgów T 34. Kazał kierowcy je wyprzedzić, ale podczas tego manewru opel stoczył się do rowu. Generał się zdenerwował i zatrzymał czołgistów. Według jednej z wersji zastrzelił lub nakazał enkawudyście zastrzelić, ich dowódcę. Potem ruszył dalej. I wtedy ze strony kolumny poleciał pocisk. Nie trafił w samochód, ale rozerwał się i odłamek zranił ciężko generała, który zmarł w drodze do szpitala.
TVN24/Kresy.pl/Pieniezno.wm.pl




























