Działacze organizacji pozarządowych tuż przed uroczystością otwarcia Międzynarodowego Centrum Dialogu w Krasnogrudzie, z udziałem prezydenta Polski i polityków litewskich, zorganizowali akcję w obronie praw mniejszości polskiej na Litwie.
Podczas krótkiej pikiety, zamanifestowano poparcie dla Polaków na Litwie oraz wyrażono protest przeciwko szykanom, jakie – ich zdaniem – spotykają mniejszość polską na Litwie.
Około trzydziestu osób zebranych przed bramą wjazdową na teren parku otaczającego dworek w Krasnogrudzie trzymało w rękach napisy: „Stop dyskryminacji Polaków na Litwie”, „Język polski w szkole”, „Nie zabierajcie nam języka ojczystego”. Nie było przemówień ani skandowania haseł.
Michał Dworczyk z Fundacji Wolność i Demokracja, jeden z organizatorów akcji, tłumaczył kilka dni temu, że protestujący chcą wykorzystać obecność w Krasnogrudzie wielu znanych osób z Polski i Litwy ze świata kultury, bo odgrywają oni ważną rolę w przełamywaniu różnego rodzaju stereotypów i w likwidowaniu uprzedzeń.
Inny z uczestników akcji, prezes konserwatywnego stowarzyszenia Koliber Marcin Kamiński powiedział PAP: – Działamy w obronie Polaków mieszkających na Litwie, których prawa są stopniowo, acz skutecznie ograniczane – mówił Kamiński. Podkreślił, że chodzi m.in. o wchodzącą w piątek w życie nowelizację ustawy o oświacie na Litwie. Jego zdaniem, oznacza ona, że nawet połowa z istniejących na Litwie polskich szkół będzie musiała zostać zamknięta, a możliwość nauczania w języku innym niż litewski zostanie w dużym stopniu ograniczona.
W ostatnim czasie doszło do ochłodzenia polsko-litewskich relacji spowodowanego pogarszaniem się sytuacji polskiej mniejszości. Chodzi m.in. o obowiązek pisania nazw miejscowości tylko po litewsku oraz niedawno przyjętą ustawę o oświacie, na mocy której mają być likwidowane szkoły mniejszości narodowych w miejscowościach, gdzie są szkoły litewskie.
tr/PAP






























